DALEJ JAZDA 2, reż. Mariusz Kuczewski, 2026

Gdybyście zapytali mnie o moją ulubioną obecnie rodzinę z polskich filmów, bez wahania odpowiedziałbym, że jest nią klan Gugulaków. Wczoraj do kin w całej Polsce trafił sequel produkcji, która okazała się jednym z większych zaskoczeń rodzimego box office’u – mowa oczywiście o filmie „Dalej jazda”, który w 2025 roku przyciągnął do sal kinowych pół miliona widzów. Na fali tego sukcesu twórcy szybko podjęli decyzję o kontynuacji. W czwartek, w warszawskich Złotych Tarasach, odbyła się oficjalna premiera „Dalej jazda 2”, a ja z ulgą oraz nieukrywaną radością mogę Was zapewnić, że nie mamy tu do czynienia z klasycznym „odcinaniem kuponów”, lecz z rzadkim przypadkiem, gdy sequel okazuje się filmem dojrzalszym i wyraźnie lepszym od pierwszej odsłony.
Film stanowi bezpośrednią kontynuację losów Gugulaków. Podczas gdy Józiek (Marian Opania) z typową dla siebie konsekwencją zaczyna planować własny pogrzeb, jego żona (Małgorzata Rożniatowska) niespodziewanie oznajmia mu, że chce wreszcie wziąć ślub kościelny – odkładany przez lata i nigdy dotąd niezrealizowany. Przygotowania do uroczystości szybko przeradzają się w serię zabawnych i zaskakujących zdarzeń: od zaginionej panny młodej, przez wzruszającą podróż w rodzinne strony, aż po spotkanie, które daje sąsiadowi Gugulaków, Antoniemu (Wiktor Zborowski), szansę na miłość życia. W tle Andrzej (Mariusz Drężek) próbuje ratować swoje małżeństwo z Basią (Anita Sokołowska), a Sebuś (Bartłomiej Firlet) desperacko stara się oświadczyć Justynce (Julia Wieniawa). Pozostaje tylko pytanie, jak to wszystko się skończy…
Pierwsza część filmu była dla mnie jednym z największych pozytywnych zaskoczeń polskiego kina w 2025 roku (recenzja – klik!). Seans tak bardzo spodobał się mnie i całej mojej rodzinie, że zainspirował nas nawet do wycieczki w Pieniny, by ponownie zobaczyć słynne Trzy Korony. Akcja „Dalej jazda 2” skupia się już na zupełnie innych wydarzeniach, ale niezmiennie dotyka spraw dla każdej rodziny ważnych i uniwersalnych – miłości, wsparcia, troski oraz wzajemnego szacunku. Rozwijając wątki Antoniego i rodziny Jóźka, twórcy zwracają również uwagę na problem samotności seniorów, ich społecznego wykluczenia, a także na rodzinne konflikty, których czasem – nawet pomimo szczerych chęci – nie da się już naprawić.
Obraz zachowuje charakter i klimat znane z pierwszej części – jest tu zarówno sporo humoru, jak i autentycznego wzruszenia. Jednocześnie twórcy nie uciekają od tonu dramatycznego: Elżbieta wciąż zmaga się z chorobą Alzheimera, Józiek ma pełną świadomość tego, że jego dni są policzone, a codzienne znoje i narastające problemy mocno wpływają na relacje Basi i Andrzeja oraz Justyny i Sebastiana. „Dalej jazda 2” stanowi znakomity przykład polskiej produkcji, w której wszystkie te rejestry zostają umiejętnie wyważone i zrównoważone. W efekcie w jednej chwili możecie śmiać się do łez, by za moment pogrążyć się w cichej, sentymentalnej refleksji i – obserwując niegasnące uczucie pary schorowanych staruszków – znów uronić kilka łez, tym razem ze wzruszenia.
Odpowiadający za reżyserię, scenariusz i produkcję Kuszewscy zdołali zgromadzić imponującą ekipę twórców – i nie mam tu na myśli wyłącznie obsady. Z ekranu niemal wylewa się poczucie wzajemnej sympatii, przyjaźni i szacunku, a atmosfera panująca podczas oficjalnej premiery tylko potwierdza, że na planie musiał panować wyjątkowy klimat. Obsada powiększyła się o nowe nazwiska, w tym gościnne i nieoczywiste role, m.in. Cezarego Pazury, Marii Winiarskiej, Sebastiana Stankiewicza czy Bohdana Łazuki. Dla mnie niezmiennie królują Małgorzata Rożniatowska i Marian Opania, który w roli Jóźka jest jeszcze bardziej charakterny niż w pierwszej odsłonie. Kocham tu właściwie wszystkich, ale nie byłbym sobą, gdybym nie wyróżnił Bartłomieja Firleta – każda scena z Sebusiem bawiła mnie do łez, a jego duet z Małgorzatą Rożniatowską to absolutne aktorskie mistrzostwo.
Nie sądzę, by po tej recenzji trzeba było Was jeszcze szczególnie zachęcać do wizyty w kinie. „Dalej jazda 2” to film, podczas którego uśmiech nie zejdzie Wam z twarzy przez równe sto minut. Serdecznie gratuluję twórcom i głęboko wierzę, że za rok spotkamy się ponownie – tym razem na premierze trzeciej części. Ode mnie 8/10.


