O MNIE
Piotrek. Mieszka w Warszawie, a gdy ktoś pyta go o wiek, on w odpowiedzi wskazuje na jeden ze swych tatuaży i jedynie szelmowsko się uśmiecha.
Od dziecka pasjonuje się szerokorozumianą popkulturą i choć większość jego tekstów jest związana z krytyką filmową, zdecydowanie bardziej woli, gdy określa się go mianem miłośnika i pasjonata kina niż krytyka filmowego. Uważa się za widza wymagającego, lubi, gdy kino oddziałuje na wszystkie jego zmysły, równie mocno ceni treść i formę. Lubi gubić się w czasie z Nolanem, płakać na „Aftersun” i wraz z roztańczonym tłumem krzyczeć na środku skrzyżowania, że warto kochać marzycieli. Kocha kino przez duże K.
Preferuje kina studyjne. Gdy akurat czegoś nie ogląda, to pewnie czyta jakąś filmową książkę lub szuka biletów do teatru lub na kolejny koncert Brodki (był już na jakichś trzydziestu i wciąż mu mało). Zjada rocznie ok. 150 kg pomidorów malinowych, fascynuje się behawiorem jeży, a w wolnych chwilach pracuje nad autorskim scenariuszem. Trzeba przyznać – oryginalny jegomość.



