SOJUSZNICY (HEADS OF STATE), reż. Ilya Naishuller

Prime Video po raz kolejny sięga po sprawdzoną formułę – komedię akcji osadzoną w świecie wielkiej polityki. „Sojusznicy” przypominają pod tym względem recenzowany przeze mnie niedawno film „G20” (recenzja – klik!), choć na tym podobieństwa się kończą. O ile tamten tytuł ugrzązł w patosie i niezgrabnej powadze, tutaj dominuje pastisz, autoironia i klasyczna rozrywka spod znaku lat 90. Zamiast dramatyzowania dostajemy humor, zamiast spiętrzonych ideologii – dynamiczne pościgi i przerysowane dialogi. Nie jest to kino przełomowe, ale jako niezobowiązująca propozycja na wakacyjny wieczór w gronie znajomych – sprawdza się całkiem przyzwoicie. Szczegóły w pełnej recenzji!

Prezydent USA Will Derringer (John Cena) oraz premier Wielkiej Brytanii Sam Clarke (Idris Elba) zostają niespodziewanie wciągnięci w międzynarodowy spisek, który zagraża stabilności NATO. Zmuszeni do działania poza oficjalnymi strukturami, łączą siły, by odzyskać wykradzione dane mogące zapobiec globalnemu kryzysowi. Towarzyszy im agentka Noel Bisset (Priyanka Chopra Jonas), a ich misja wiedzie przez kolejne kraje Europy. Choć na co dzień pełnią najwyższe funkcje państwowe, w tym starciu muszą działać jak rasowi agenci specjalni.

„Sojusznicy” to bez wątpienia produkcja skrojona pod letnią publiczność – lekka, efektowna i pozbawiona nadmiernych ambicji. Ma wszystkie cechy sprawnie zrealizowanego kina środka: nieskomplikowaną, lecz przejrzystą fabułę, rozpoznawalnych aktorów, humor sytuacyjny i widowiskowe momenty. Choć tempo pozostaje równe, a narracja nie nuży, scenariusz trudno uznać za szczególnie intrygujący – zwroty akcji są przewidywalne, a motywacje postaci schematyczne. Naishuller po raz kolejny pokazuje jednak, że inscenizacja dynamicznych scen to jego mocna strona: pościgi, wybuchy i choreografia walk – zwłaszcza w Trieście i podczas widowiskowej katastrofy Air Force One – robią wrażenie. Wśród lokalizacji pojawia się również Warszawa, co może ucieszyć polskich widzów, choć warto dodać, że żadna ze scen nie została faktycznie nakręcona w Polsce. Nierówny poziom efektów komputerowych – szczególnie w tle i przy eksplozjach – potrafi chwilami wybić z rytmu, choć nie odbiera całości jej głównego atutu: bezpretensjonalnej rozrywki.

Film flirtuje z tematami wielkiej polityki – w tle pojawiają się wątki kryzysu NATO, sabotażu wewnątrz struktur władzy czy groźby wybuchu III wojny światowej – jednak wszystkie te motywy pozostają jedynie zasygnalizowane. Reżyser świadomie rezygnuje z ich pogłębienia, stawiając przede wszystkim na wizualną atrakcyjność i lekkość komediowej konwencji. Produkcja nie udaje poważnego thrillera politycznego – przeciwnie, z premedytacją igra z gatunkiem, operując slapstickiem, przerysowanymi sytuacjami i scenami celowego absurdu. Nadaje to całości ton pastiszu i autoironii, które dla jednych będą stanowić zaletę, dla innych – zwłaszcza mniej przychylnych przerysowanej formie – mogą okazać się po prostu infantylne. Humor, choć bywa celny, nie zawsze działa równie skutecznie – zdarzają się chwile, gdy sprawia wrażenie wymuszonego.

John Cena i Idris Elba tworzą na ekranie duet, który przyciąga uwagę zarówno fizyczną prezencją, jak i naturalną chemią w dialogach. Ich relacja, oparta na konwencji „buddy movie” – pełnej przekomarzań, uszczypliwości i wspólnego pokonywania przeszkód – wypada wiarygodnie i z humorem. Obaj aktorzy mają naprawdę świetne wyczucie rytmu komediowego i pod tym względem bardzo pozytywnie mnie zaskoczyli! Korzystnie wypada także obsada drugoplanowa: Jack Quaid wnosi świeżość i nerw młodego agenta, a Priyanka Chopra Jonas dodaje elegancji i wyrazistego, kobiecego pierwiastka. Warto jednak zaznaczyć, że choć bohaterowie są wyraziści, to ich wzajemne napięcia – zarówno polityczne, jak i osobiste – pozostają niedostatecznie rozwinięte, a brak wyrazistego antagonisty sprawia, że narracji brakuje odpowiedniego punktu ciężkości.

„Sojusznicy” to typowa rozrywka na jeden seans – dynamiczna, efektowna i celowo przerysowana, ale niezbyt zapadająca w pamięć. Produkcja dostarcza solidnej dawki akcji i humoru, choć nie wykorzystuje w pełni potencjału polityczno-szpiegowskiej intrygi. Mimo pewnych niedociągnięć, jako lekka, wakacyjna propozycja zasługuje na uczciwe 6/10.