FOLLEMENTE. W TYM SZALEŃSTWIE JEST METODA (FOLLEMENTE), reż. Paolo Genovese, 2025

Czy pamiętacie jeszcze „Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie”? Ten kameralny, a zarazem błyskotliwy film zdobył międzynarodową sławę, doczekując się kilkunastu adaptacji – od francuskiej („Le Jeu”), przez hiszpańską („Perfectos desconocidos”), aż po naszą rodzimą wersję zatytułowaną „(Nie)znajomi” (w reżyserii Tadeusza Śliwy). Paolo Genovese od lat udowadnia, że jak mało kto potrafi opowiadać o emocjonalnych niuansach i zawiłościach ludzkich relacji. Już jutro do polskich kin – dzięki dystrybucji Aurora Films – trafi jego najnowsze dzieło, „Follemente”, które ma szansę powtórzyć sukces poprzednich filmów reżysera. Z przyjemnością objąłem tę produkcję patronatem, a niektórzy z Was mogli już nawet odebrać ode mnie bilety na seans – mam nadzieję, że polubicie ten film tak samo jak ja. Jeśli szukacie przystępnej, zabawnej i lekkiej komedii obyczajowej na lato – lepszego tytułu nie znajdziecie.
Pierwsza randka Lary (Pilar Fogliati) – trzydziestoletniej restauratorki z bagażem miłosnych doświadczeń – i Piera (Edoardo Leo), świeżo rozwiedzionego nauczyciela literatury, rozpoczyna się jak klasyczna komedia romantyczna. Szybko jednak okazuje się, że Paolo Genovese przygotował dla widzów coś znacznie bardziej oryginalnego. Zamiast śledzić tylko słowa i gesty bohaterów, zaglądamy w głąb ich umysłów – i to dosłownie! Ich wewnętrzne głosy, reprezentujące sprzeczne impulsy i emocje, rozmawiają ze sobą, spierają się i komentują rzeczywistość, tworząc fascynującą mozaikę osobowości. To właśnie ta niebanalna perspektywa sprawia, że pozornie zwyczajna randka zamienia się w barwne starcie ludzkich lęków, pragnień i neuroz – a wszystko to podane z dużą dawką humoru i empatii.
„Follemente” porusza tematy bliskie każdemu, kto próbował odnaleźć się w zupełnie nowej relacji – lęk przed bliskością, niepewność wobec własnych uczuć czy trudność w podejmowaniu decyzji sercowych. Mimo wyraźnie włoskiego temperamentu i estetyki, film zachowuje pełną uniwersalność – trafia do widza dzięki umiejętnemu obnażaniu psychologicznych mechanizmów rządzących naszym codziennym życiem emocjonalnym. Trzeba przyznać, że Genovese opowiada o tym wszystkim z wyjątkową lekkością, tworząc błyskotliwą i inteligentną komedię, która nie potrzebuje krzyku ani groteski, by rozbawić. Jej humor opiera się na celnych obserwacjach i autoironii, zawsze podszytych empatią wobec postaci. Widz śmieje się nie z bohaterów, lecz razem z nimi – rozpoznając w ich niezręcznościach i rozterkach własne doświadczenia.
Najbardziej wyróżniającym się elementem produkcji jest jej nietuzinkowa konstrukcja narracyjna – oparta na pomyśle ukazania wewnętrznych głosów bohaterów, które reprezentują ich impulsy, wątpliwości, lęki i nadzieje. Genovese z dużą swobodą i formalnym wyczuciem wprowadza widza w psychiczny mikrokosmos postaci, tworząc strukturę, która mogłaby łatwo popaść w chaos, a jednak zaskakuje klarownością i płynnością. Film zyskuje dzięki temu nową jakość – nie tylko oglądamy reakcje bohaterów, ale również rozumiemy, co dzieje się pod ich powierzchnią. Kluczową rolę odgrywa tu znakomity montaż Consuela Catucci, który z wyczuciem balansuje między rzeczywistością a „wnętrzem głowy”, nadając scenom muzyczny wręcz rytm. To właśnie dzięki tej precyzji film nie traci tempa nawet w najbardziej statycznych momentach – przeciwnie, wciąż zaskakuje, bawi i angażuje.
Nie sposób nie docenić obsady, która w „Follemente” tworzy pełnokrwiste, przekonujące portrety postaci – niezależnie od czasu ekranowego. Zarówno odtwórcy głównych ról, jak i aktorzy drugoplanowi odnajdują idealny balans między komediową lekkością a psychologiczną głębią. Role, które w mniej wyważonym filmie mogłyby sprowadzać się do prostych archetypów – neurotycznej singielki czy ostrożnego rozwodnika – zostają tu zniuansowane i pogłębione. Na uwagę zasługują m.in. Rocco Papaleo i Emanuela Fanelli, wcielający się w „wewnętrzne głosy” bohaterów – są zabawni, ale też niepokojąco prawdziwi, z łatwością wywołując uśmiech i chwilę refleksji. To właśnie aktorstwo sprawia, że nawet najbardziej absurdalne sytuacje okazują się zaskakująco bliskie.
Oczywiście, na upartego można wskazać kilka typowych dla gatunku słabości, które nieco osłabiają siłę przekazu. Niektóre wątki – zwłaszcza te dotyczące relacji damsko-męskich – opierają się na dobrze znanych schematach i przewidywalnych zwrotach akcji. Film zaledwie muska także bardziej złożone tematy społeczne, takie jak rola płci czy presja otoczenia w budowaniu relacji, pozostając raczej w strefie komfortowej rozrywki. Trzeba jednak podkreślić, że te drobne potknięcia nie wpływają znacząco na ogólny odbiór filmu – to wciąż bardzo udana, błyskotliwa propozycja na letni seans.
„Follemente” to inteligentna, ciepła i pomysłowo skonstruowana komedia, która z wdziękiem mówi o naszych emocjonalnych nieporadnościach, nie oceniając ich, lecz oswajając śmiechem. Oferuje dokładnie to, czego oczekujemy latem od dobrego kina – lekkość podszytą treścią i zabawę, która zostaje z nami na dłużej. Z pełnym przekonaniem: 8/10.



Jeden komentarz do “FOLLEMENTE. W TYM SZALEŃSTWIE JEST METODA (FOLLEMENTE), reż. Paolo Genovese, 2025”