POMOCY (SEND HELP), reż. Sam Raimi, 2026

Sam Raimi powraca! Twórca, który zapisał się w historii kina anarchiczną energią „Martwego zła” oraz popkulturową lekkością trylogii „Spider-Man”, od lat porusza się między autorskim temperamentem a realiami kina głównego nurtu. Gwałtowna kamera, czarny humor, cielesna groza i zamiłowanie do groteski nie są u niego ozdobnikami, lecz sposobem myślenia o świecie – chaotycznym, nieprzewidywalnym i boleśnie ludzkim. Nawet w wysokobudżetowych produkcjach Raimi potrafił przemycić nerwową energię kina klasy B i czystą radość inscenizacji. „Pomocy” nie wygląda więc na stylistyczny skok w bok, lecz na naturalny powrót do kina skromniejszego w formie, za to wyjątkowo intensywnego reżysersko.
Linda (Rachel McAdams) i Bradley (Dylan O’Brien) jako jedyni wychodzą z katastrofy lotniczej i trafiają na bezludną wyspę, gdzie szybko okazuje się, że przetrwanie to najmniejszy z ich problemów. Zmuszeni do współpracy, muszą jednocześnie mierzyć się z dawnymi animozjami i skrajnie różnymi temperamentami, które w ekstremalnych warunkach błyskawicznie wychodzą na powierzchnię. Izolacja i narastający strach sprawiają, że walka o życie przeplata się z coraz ostrzejszym konfliktem psychicznym. Relacja bohaterów zmienia się w niepokojąco zabawną, ale i bezwzględną grę o kontrolę.
Raimi wykorzystuje konwencję survivalu, by podważyć mit samowystarczalnego bohatera kina akcji. Przetrwanie nie wynika tu z siły charakteru ani chłodnej kalkulacji, lecz z przypadku, kompromisów i decyzji, które rzadko dają się obronić moralnie. Film konsekwentnie podkopuje wiarę w procedury i „plany awaryjne”, pokazując, że w sytuacji granicznej rozum zawodzi równie często jak instynkt. Groteska i czarny humor nie osłabiają grozy, lecz działają jak ironiczny komentarz do ludzkiej potrzeby kontroli nad chaosem.
To kino mocno osadzone w fizycznym doświadczeniu. Ból, głód, odwodnienie i narastające wyczerpanie realnie wpływają na decyzje bohaterów, popychając narrację w stronę surowego kina przetrwania. Kameralna przestrzeń i nerwowa, momentami agresywna kamera potęgują poczucie klaustrofobii, zmuszając widza do śledzenia mikrogestów, spojrzeń i drobnych pęknięć w relacji postaci. Raimi świetnie operuje rytmem – długie chwile ciszy kontrastują z nagłymi wybuchami przemocy, utrzymując napięcie bez uciekania się do łatwych efektów.
Ciężar filmu spoczywa niemal w całości na relacji dwojga bohaterów. McAdams i O’Brien nie tyle grają duet, co rozgrywają między sobą psychologiczną partię, w której napięcie i walka o dominację stopniowo wypierają klasyczną dynamikę survivalu. Momentami nierówne balansowanie między grozą a czarnym humorem potrafi jednak osłabić spójność poszczególnych scen. Przy ograniczonej liczbie wątków film bywa też przewidywalny, przez co napięcie częściej rodzi się z formy i aktorstwa niż z samego biegu wydarzeń.
„Pomocy” to kameralny survival, w którym Raimi łączy cielesną grozę z ironicznym komentarzem o ludzkiej bezradności i iluzji kontroli. Choć film nie wykorzystuje w pełni swojego potencjału, pozostaje solidnym i momentami angażującym kinem gatunkowym. Szczególnie w wersji 4DX, gdzie fizyczny wymiar seansu dodatkowo wzmacnia kontakt z żywiołami. Ode mnie: 6/10.


