MINISTRANCI, reż. Piotr Domalewski, 2025

Podczas przeglądania filmografii Piotra Domalewskiego uświadomiłem sobie, że należy on do grona tych polskich reżyserów, którzy jeszcze nigdy mnie nie rozczarowali. Zdobywający kolejne wyróżnienia i świetnie przyjmowani przez widzów „Ministranci” tylko potwierdzają dotychczasowy wysoki poziom jego filmów. Nic dziwnego, że podczas Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni obraz pokonał wielomilionową superprodukcję o Chopinie, najnowszy tytuł Agnieszki Holland czy bijący rekordy frekwencji „Dom dobry” Smarzowskiego. Po seansie nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że to jedna z najlepszych polskich produkcji 2025 roku.
Grupa nastoletnich ministrantów, zmęczona biernością dorosłych i brakiem reakcji Kościoła na lokalne problemy, postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i stworzyć własny plan „moralnej naprawy” osiedla. Kierowani gniewem, idealizmem i młodzieńczą dosłownością w rozumieniu Pisma Świętego instalują podsłuch w konfesjonale, przekonani, że pozwoli im to lepiej zrozumieć ludzi wokół siebie. Ukrywając twarze pod prowizorycznymi maskami i kreując się na współczesnych strażników sprawiedliwości, zaczynają pomagać jednych mieszkańcom, a innym wymierzać surowe lekcje. Z czasem ich działania zamieniają się jednak w ryzykowną zabawę, która odsłania, jak łatwo moralne zapały mogą przerodzić się w nadużycie.
Domalewski podejmuje temat Kościoła w sposób rzadko spotykany w polskim kinie – nie jako przestrzeń publicystycznego sporu, lecz środowisko, które realnie kształtuje dorastających chłopców. „Ministranci” stają się przez to bardziej studium dojrzewania, władzy i odpowiedzialności niż filmem interwencyjnym, bo reżyser zamiast oskarżać czy bronić, pokazuje subtelne mechanizmy presji, hierarchii i przemilczeń. Jednocześnie obraz porusza szerokie spektrum tematów: relacje rodzinne, wpływ Kościoła na lokalną społeczność, przemoc symboliczną i moralne dylematy, które każą widzowi redefiniować pojęcia dobra, zła, empatii czy sprawiedliwości. W tym sensie to film bardziej o wierze i moralności niż o samej religii, a jego siła tkwi w niejednoznaczności, która pozostawia po seansie żywy niepokój.
Domalewski opowiada historię z typową dla siebie empatyczną uważnością, unikając oskarżeń i starając się raczej zrozumieć, co popycha bohaterów do konkretnych wyborów. Ta moralna niejednoznaczność – brak wyraźnego antagonisty, skupienie na drobnych gestach i przemilczeniach – sprawia, że film działa mocniej niż produkcje oparte na publicystycznych diagnozach. Reżyser konsekwentnie zagęszcza atmosferę, pokazując narastające napięcia, presję i ukryte zależności między chłopcami. Dzięki temu finał ma wyjątkową siłę oddziaływania: nie jest efektownym twistem, lecz naturalną konsekwencją wcześniejszych wydarzeń, pozostawiając widza z poczuciem ciężaru i trudnej do oswojenia niewygody.
Największą siłą „Ministrantów” jest autentyczność świata młodych chłopców – rytuały, dynamika grupy i drobne gesty budujące lojalność oraz rywalizację zostały odtworzone z niezwykłym wyczuciem. Domalewski obserwuje swoich bohaterów z bliska, ale nigdy nie narusza ich intymności, pozwalając, by spontaniczność i naturalne reakcje młodych aktorów nadawały filmowi quasi-dokumentalny ton. To jedna z tych rzadkich produkcji, w których nastolatków grają rzeczywiści nastolatkowie, a ich żywe, nieskodyfikowane dialogi sprawiają, że widz łatwo odnajduje w nich własne doświadczenia dorastania. Na tle obsady szczególnie wyróżnia się Tobiasz Wajda, którego autentyczna i niezwykle dojrzała rola zapowiada imponujący aktorski potencjał. Równie wyważona jest strona wizualna filmu – pozbawiona symbolicznych fajerwerków, skupiona na realizmie, dzięki czemu nie zagłusza emocji bohaterów, lecz subtelnie je podkreśla.
Tak, świat przedstawiony w filmie bywa miejscami zbyt czarno-biały, a niektóre tezy są przekazywane naprawdę wielkimi literami – ale co z tego? To kino, które angażuje, bawi, wzrusza i potrafi rozczulić w najmniej spodziewanych momentach. Opowieść o outsiderstwie splata się tu z historią braterstwa, solidarności i naiwnej, ale szczerej walki ze złem. Ode mnie mocne 9/10.


