THE OFFICE PL, sezon 5

Nie chcę się chwalić, ale kiedy CANAL+ ogłosił plany stworzenia polskiej wersji „The Office”, byłem jednym z nielicznych, którzy naprawdę trzymali za ten projekt kciuki i – wbrew większości – nie hejtowali pomysłu, tylko spokojnie czekali na efekty. Gdy po premierze pierwszych odcinków widzom „opadły kopary” ze zdumienia, miałem ochotę krzyknąć: „a nie mówiłem?”, choć finalnie ugryzłem się w język – podobnie jak przy kolejnych, równie znakomitych sezonach. Dziś jednak, recenzując już piątą odsłonę serialu, trudno mi się powstrzymać. Więc tak, krzyczę: „i co, niedowiarki?!”. Nowa odsłona (tak, naprawdę mówimy już o 5. sezonie!) tylko potwierdza, że nie dość, iż projekt nie traci rozpędu, to jeszcze z każdym kolejnym rokiem rośnie w siłę.
Piąty sezon koncentruje się przede wszystkim na dwóch równolegle prowadzonych wątkach: kampanii wyborczej do rady miasta oraz planach dewelopera, który próbuje przejąć budynek Kropliczanki. To właśnie one stają się paliwem dla zażartej rywalizacji światopoglądowej między Darkiem a Levanem oraz tłem dla nieporadnych starań Michała o względy Michaliny (Joanna Kulig), przedstawicielki inwestora. W tle dzieje się równie dużo: Asia i Adam próbują ukrywać swój związek, co komplikuje powrót Pawła z Singapuru, do zespołu dołącza informatyk (Karol Dziuba), a w biurze niespodziewanie rozkwita nowy romans. Sytuację dodatkowo podgrzewa protest squattersów przed wejściem do firmy. A to wciąż tylko zalążek tego, co przygotowali twórcy.
W piątym sezonie „The Office PL” ostatecznie ugruntowuje swoją pozycję najlepszego serialu komediowego w kraju (po drugim sezonie „1670” mój entuzjazm wobec produkcji zdecydowanie opadł — cóż, król może być tylko jeden). Podczas gdy wiele tytułów na tym etapie łapie zadyszkę, polskie „Biuro” wciąż błyszczy: twórcy nadal zaskakują formą, humorem i pomysłowością, udowadniając, że mają w zanadrzu jeszcze sporo do powiedzenia. W nowych odcinkach nie brakuje charakterystycznego dla formatu żenująco-śmiesznego humoru – momentami tak celnego, że przy niektórych scenach naprawdę można płakać ze śmiechu. Między żartami pojawiają się również bardziej dramatyczne akcenty, bo twórcy nie uciekają od trudniejszych tematów: patodeweloperki, umów śmieciowych czy uzależnienia od smartfonów. Za tę równowagę i intensywność odpowiada cały zespół — reżyser Maciej Bochniak oraz grupa scenarzystów pod przewodnictwem Łukasza Sychowicza. Nie bez powodu czuję potrzebę podkreślenia tego składu, bo w wielu recenzjach pojawia się krzywdzący skrót „ekipa Sychowicza”, podczas gdy każdy z Panów zasługuje na wymienienie z imienia i nazwiska: Jakub Rużyłło, Mateusz Zimnowodzki i Mateusz Płocha — to właśnie dzięki nim w każdym odcinku tak dużo się dzieje.
Piąty sezon jest chyba pierwszym w historii serialu, w którym żadna z postaci nie powinna czuć się drugoplanowa, bo niemal każdy bohater dostaje tu własny wątek pozwalający mu realnie się rozwinąć. Po tylu odcinkach znamy ich wszystkich na tyle dobrze, że śledzenie ich zmagań i wzajemnych relacji okazuje się wyjątkowo satysfakcjonujące. I podczas gdy Michał wciąż desperacko szuka akceptacji i bliskości, a Darek — w interakcjach z Levanem pełnych uprzedzeń, nieporozumień i urażonej dumy — osiąga jedne z najbardziej wyrazistych momentów w całej serii, prawdziwą gwiazdą piątej odsłony staje się Patrycja. To pierwszy sezon, w którym nie jest jedynie kolorowym dodatkiem, lecz pełnoprawną bohaterką z dążeniami, lękami i momentami autentycznej wrażliwości. Jej dojrzewanie — od prób poskładania kariery, przez bardziej świadome decyzje, po budowanie nowych relacji — robi ogromne wrażenie, a Vanessa Aleksander jest w tej roli po prostu FENOMENALNA.
W biurze Kropliczanki nie brakuje grup i grupek, a ta gęsta sieć mikro-relacji sprawia, że świat przedstawiony pozostaje przyjemnie żywy (moimi ulubieńcami niezmiennie pozostają Seba i Łuki). Nie zgadzam się z opiniami, że wątek Asi i Adama „stoi w miejscu” — czy naprawdę musicie być sadystami i nie potraficie choć przez chwilę cieszyć się tym, że waszym ulubieńcom wreszcie coś się układa (choć zapewne tylko do czasu, bo nowy sezon na pewno dowiezie kolejne dramaty)? Rozwijanie ich relacji „po cichu” uważam za jeden z najbardziej uroczych elementów tej odsłony. Na uwagę zasługują także udane występy gościnne i epizodyczne – mnie szczególnie ucieszyło dołączenie Karola Dziuby do obsady. Aktor nie pojawia się w każdym odcinku, ale świetnie czuje format, w każdej scenie wypada rewelacyjnie, dlatego mam nadzieję, że twórcy poważnie rozważą włączenie postaci Witka do stałej ekipy.
Piąty sezon „The Office PL” pokazuje, że serial wciąż ma niewyczerpane pokłady energii, pomysłowości i aktorskiej świeżości. Twórcy nie tylko utrzymują wysoki poziom, ale udowadniają, że po tylu latach można nadal zaskakiwać, rozwijać bohaterów i opowiadać o polskiej rzeczywistości z humorem i czułością. Jeśli więc ktoś liczył na zadyszkę — musi obejść się smakiem, bo Kropliczanka wciąż płynie wartkim strumieniem.


