LARP. MIŁOŚĆ, TROLLE I INNE QUESTY, reż. Kordian Kądziela, 2025

O najnowszym filmie Kordiana Kądzieli napisali już niemal wszyscy, a ja – choć z pewnym opóźnieniem względem daty premiery – nie mogę pozostać obojętny. O tym, co dobre i polskie, trzeba mówić i pisać jak najczęściej! „LARP” to film, który nie próbuje udawać kina amerykańskiego, lecz – balansując między realizmem a fantazją – szuka własnego języka. To opowiedziana w sposób barwny, empatyczny i niepozbawiony autoironii historia o dorastaniu, marzeniach i odwadze. Rzadko zdarza się, by polskie kino oferowało taką świeżość, oryginalność i wyczucie gatunku.

Głównym bohaterem filmu jest Sergiusz (Filip Zaręba) – cichy, wrażliwy uczeń szkoły średniej, który ucieka od rzeczywistości, uczestnicząc w grach LARP-owych. W świecie wyobraźni może być kim chce, podczas gdy w prawdziwym życiu zmaga się z odrzuceniem i brakiem zrozumienia ze strony otoczenia. Wszystko zmienia się, gdy w jego klasie pojawia się nowa uczennica, Helena (Martyna Byczkowska), budząca w chłopaku fascynację i odwagę do wyjścia z własnej skorupy. To uczucie staje się dla niego początkiem dojrzewania i odkrywania, kim naprawdę jest.

Motywy takie jak nieśmiałość, pierwsze zauroczenia, konflikty z rówieśnikami czy poszukiwanie własnej tożsamości pojawiały się w kinie młodzieżowym wielokrotnie, jednak „LARP” opowiada o nich w sposób świeży i niebanalny. Reżyser wykorzystuje oryginalną estetykę i świat gier LARP-owych, nadając klasycznej historii dojrzewania nowy wymiar. Pod fantastyczną fasadą kryje się uniwersalny morał o potrzebie akceptacji – zarówno ze strony innych, jak i samego siebie. Warto podkreślić, że choć mamy do czynienia z komedią, twórcy unikają taniego moralizatorstwa i karykatury w portretowaniu relacji rodzinnych oraz rówieśniczych. To lekka, ale szczera opowieść o odwadze bycia sobą i o tym, że nie trzeba rezygnować z własnych pasji, by odnaleźć swoje miejsce.

„LARP” wyróżnia się oryginalnym połączeniem gatunków – to jednocześnie komedia młodzieżowa, film o dojrzewaniu i opowieść z elementami fantastyki. Kądziela z lekkością zestawia codzienność nastolatków ze światem LARP-ów, tworząc mieszankę świeżą, barwną i pełną wyobraźni. Reżyser umiejętnie żongluje humorem – od sytuacyjnego po autoironiczny – wplatając w narrację odniesienia do gier RPG, filmów fantasy i kultury fanowskiej. Co istotne, nie drwi z pasji swoich bohaterów, lecz pokazuje ją z czułością i zrozumieniem, dzięki czemu całość zyskuje ciepły, ludzki ton. Choć fabuła nie zawsze wykorzystuje pełen potencjał pomysłu, film zachowuje autorską energię i wyraźne poczucie tożsamości.

„LARP” zachwyca nie tylko pomysłem, ale i stroną wizualną (brawa dla pionu odpowiedzialnego za scenografię i kostiumy!). Montaż sprawnie przeplata realność z fikcją, nadając całości dynamikę i rytm rzadko spotykany w polskich produkcjach młodzieżowych. Równie mocnym atutem jest znakomita obsada – na czele z Filipem Zarębą, który przekonująco oddaje wrażliwość swojego bohatera: w świecie gry staje się wojownikiem, a w życiu zmaga się z samotnością i brakiem zrozumienia. Towarzyszy mu galeria wyrazistych postaci – od subtelnej Heleny (Martyna Byczkowska), przez charyzmatycznych przyjaciół (znakomita Agnieszka Rajda w roli „Kostki”), po świetnie obsadzonych członków rodziny (Andrzej Konopka, Michał Balicki) i barwne epizody, z których błyszczy zwłaszcza Bartłomiej Topa jako Louis Lacroix.

„LARP. Miłość, trolle i inne questy” to film, który wyróżnia się na tle polskiego kina młodzieżowego. Łączy znane motywy dojrzewania z estetyką fanowską i fantastyczną, wprowadzając lekkość, oryginalny humor oraz zachowując przy tym autorską tożsamość i energię. To kino, które działa jak ciepły kocyk jesienią – przynosi ciepło, spokój i przypomina, że wyobraźnia potrafi ogrzać nawet najchłodniejszy dzień. Ode mnie 7,5/10.