KONTINENTAL ’25, reż. Radu Jude, 2025

Czy można nakręcić znakomity film w zaledwie 11 dni, korzystając głównie z iPhone’a? Radu Jude po raz kolejny udowadnia, że to możliwe. Tytuł i plakat „Kontinental ’25” nie bez powodu nawiązują do klasycznej „Europy ’51” Roberto Rosselliniego (w jednej ze scen widać nawet afisz tego dzieła) — w obu filmach powraca motyw etycznej przemiany kobiety pod wpływem tragedii. Jako ciekawostkę warto dodać, że inspiracje Jude’a stanowiły zarówno artykuł prasowy opisujący historię eksmisji zakończonej dramatem, jak i seans… „Psychozy”. Aż chce się powiedzieć: realizm w najczystszej postaci.
W centrum opowieści znajduje się Orsolya (Eszter Tompa) — komorniczka, która podczas jednej z rutynowych eksmisji usuwa z piwnicy niechcianego lokatora, byłego sportowca o imieniu Ion (Gabriel Spahiu). Gdy po akcji okazuje się, że mężczyzna odebrał sobie życie, Orsolya zostaje ogarnięta poczuciem winy i zaczyna kwestionować moralność swoich działań, sens instytucji, w których pracuje, oraz granice własnej odpowiedzialności.
W „Kontinentalu ’25” każdy epizod odsłania napięcia rodzące się z ekonomicznych i społecznych nierówności: eksmisji, bezdomności, braku dostępu do ochrony prawnej, presji kredytowej czy uprzedzeń wobec mniejszości etnicznych. Jude nie moralizuje, lecz demaskuje mechanizmy strukturalne — bezlitosne procedury urzędowe, obojętność instytucji — i zestawia je z osobistymi dramatami bohaterów.
Akcja rozgrywa się we współczesnej Rumunii, gdzie postępująca gentryfikacja i bezduszność biurokracji przyczyniają się do ludzkich dramatów. Dla rumuńskich widzów film ma szczególny wydźwięk — osadzono go w Klużu, mieście uznawanym za najbardziej dynamicznie rozwijające się w kraju, lecz wcale nie najłatwiejszym do życia. Pokazane problemy — nierówności społeczne, utrata dachu nad głową, patodeweloperka czy bezradność wobec systemu — są jednak rozpoznawalne w wielu krajach, zwłaszcza w Europie Środkowej. I choć pod względem tematyki to jeden z mniej radykalnych filmów Jude’a, właśnie jej uniwersalność czyni go znakomitym komentarzem do globalnych mechanizmów wykluczenia.
To nie jest typowy dramat społeczny. Jak na kino Radu Jude przystało, pojawiają się tu ironia, sarkazm, a nawet elementy absurdu, które pozwalają spojrzeć na dramatyczne sytuacje z innej, bardziej krytycznej perspektywy. Film nie prowadzi do jednoznacznych wniosków — zamiast podawać proste morały, stawia pytania o granice odpowiedzialności: czy wina leży po stronie jednostki, czy systemu? Czy można naprawić krzywdę, gdy jest już za późno? Czy empatia ma szansę przetrwać w świecie zdominowanym przez procedury i przepisy? Na te pytania nie ma łatwych odpowiedzi.
Minimalistyczna estetyka nadaje filmowi niemal dokumentalną prawdziwość — kamera pozostaje blisko bohaterów, jest bezpośrednia i pozbawiona upiększeń. Podczas seansu ma się wrażenie podglądania prawdziwego życia, a nie obserwowania wykreowanej rzeczywistości filmowej. W tym surowym stylu doskonale odnajduje się Eszter Tompa w roli Orsolyi — jej ascetyczne aktorstwo, pełne wahań, milczenia, uników wzroku i drobnych gestów, mówi więcej niż najbardziej rozbudowane monologi.
Radu Jude po raz kolejny nie zawodzi. I choć „Kontinental ’25” nie ma tej bezkompromisowej ostrości, z której słynęły jego wcześniejsze filmy, wciąż pozostaje jednym z najlepszych europejskich dramatów społecznych tego roku. Ode mnie: 8/10.



Jeden komentarz do “KONTINENTAL ’25, reż. Radu Jude, 2025”