NASZE KRÓLESTWO (LE ROYAUME), reż. Julien Colonna, 2024

Tegoroczne lato w kinach upływa pod znakiem widowiskowych blockbusterów i zaskakująco udanych horrorów (o tych drugich opowiem w osobnym wpisie). Na szczęście Aurora Films – jeden z nielicznych dystrybutorów w Polsce wiernych kinu artystycznemu, często arthouse’owemu – ponownie udowadnia, że potrafi dostarczyć widzom ambitniejsze propozycje. Już w piątek, 22 sierpnia, na ekranach pojawi się „Nasze królestwo” – debiut Juliena Colonny, inspirowany jego dzieciństwem spędzonym w cieniu rodziny powiązanej z korsykańską mafią. Ten przejmujący, gęsty od napięcia thriller miał swoją światową premierę w sekcji Un Certain Regard na festiwalu w Cannes 2024, gdzie zdobył uznanie zarówno publiczności, jak i krytyki. Z prawdziwą satysfakcją objąłem nad nim patronat – na instagramowym profilu FILMplanety trwa jeszcze konkurs, w którym można wygrać podwójne bilety na seans. Tymczasem zapraszam do lektury mojej recenzji.
Akcja filmu rozgrywa się na słonecznej, choć pełnej cieni Korsyce połowy lat 90. Główną bohaterką jest 15-letnia Lesia (Ghjuvanna Benedetti), która wraz z matką prowadzi stosunkowo spokojne życie – do czasu, gdy na wyspę powraca jej ojciec (Saveriu Santucci): charyzmatyczny, lecz uwikłany w gangsterskie porachunki mężczyzna. Między ojcem a córką szybko odradza się więź, w której czułość miesza się z niepokojem. Stopniowo Lesia zostaje wciągnięta w świat mrocznych rodzinnych sekretów, gdzie granice między lojalnością a strachem zaczynają się zacierać.
„Nasze królestwo” porusza tematy lojalności, rodzinnych więzi, dorastania w cieniu przemocy oraz dziedziczenia win i zobowiązań. Colonna oferuje świeże spojrzenie na kino gangsterskie – zamiast epatować brutalnością i wykorzystywać schematy znane z męskich opowieści mafijnych, filtruje rzeczywistość przez wrażliwość 15-letniej dziewczyny. Dzięki temu świat przestępczy staje się tłem dla opowieści o inicjacji, poszukiwaniu tożsamości i trudnych wyborach moralnych, a sam film balansuje między dramatem kryminalnym a intymnym portretem rodziny. W centrum pozostaje złożona relacja ojca i córki – pełna sprzeczności, oparta na czułości, a zarazem uwikłana w niebezpieczne zobowiązania; to jeden z najciekawszych portretów emocjonalnych we współczesnym europejskim kinie, ukazujący człowieka rozdartego między miłością do dziecka a lojalnością wobec reguł świata, z którego nie potrafi się uwolnić.
Colonna buduje narrację na symbolice i niedopowiedzeniach, rezygnując z epatowania przemocą na rzecz obrazów, które zostawiają widzowi przestrzeń do interpretacji. Szczególną rolę odgrywają sceny o wymiarze rytuału przejścia – jak polowanie na dzika – nadające historii dodatkowy ciężar znaczeniowy. Powściągliwy styl sprawia, że dramat rozgrywa się w równym stopniu w psychice bohaterów, co na planie zdarzeń. Akcja filmu toczy się w rytmie leniwego, letniego dnia – co nadaje mu kontemplacyjny ton, ale też wymaga od widza cierpliwości i wrażliwości. Mimo intensywnej tematyki Colonna zachowuje chłodny dystans – unika melodramatyzmu, choć trzeba przyznać, że historia chwilami sprawia wrażenie obserwowanej zza bezpiecznej szyby.
Sceneria korsykańskiej prowincji lat 90., skąpana w letnim słońcu, kontrastuje z duszną atmosferą rodzinnych tajemnic i gangsterskich porachunków. Kolorystyka, rytm montażu i precyzyjna praca kamery budują aurę podskórnego napięcia, które narasta powoli – bez tanich efektów – nadając całości psychologiczny, a nie sensacyjny charakter. Dzika korsykańska przyroda – surowa i majestatyczna – staje się niemym świadkiem opowiadanej historii, wzmacniając jej ciężar emocjonalny. Na ten klimat pracuje również autentyzm obsady – Colonna powierzył główne role nieprofesjonalnym, lokalnym aktorom, którzy wnoszą na ekran surową, pozbawioną maniery wiarygodność. Dialogi i gesty brzmią tak naturalnie, że widz ma wrażenie uczestnictwa w prawdziwych wydarzeniach, a lokalny koloryt staje się tu równie istotnym bohaterem co postaci pierwszego planu.
„Nasze królestwo” to dojrzale zrealizowany debiut, w którym osobista perspektywa reżysera spotyka się z autentyzmem obsady i sugestywnym klimatem korsykańskiej prowincji. Colonna unika gatunkowych fajerwerków, stawiając na symbolikę, powściągliwość i psychologiczną głębię – to solidne, angażujące kino artystyczne, które w mojej ocenie zasługuje na mocne 7/10.



Jeden komentarz do “NASZE KRÓLESTWO (LE ROYAUME), reż. Julien Colonna, 2024”