NOWE ROZDANIE: RHYTHM + FLOW POLSKA, sezon 1

Obejrzałem RHYTHM + FLOW POLSKA z lekkim poślizgiem, ale serio – mega się cieszę, że to zrobiłem. To zdecydowanie najlepszy talent show o rapie, jaki powstał w Polsce. W tym roku mieliśmy już RAP GENERATION, więc porównań nie da się uniknąć – i według mnie Netflix wypadł znacznie lepiej. Program wciąga od pierwszego odcinka!
Nie chodzi tylko o stronę techniczną (montaż w RAP GENERATION to złooooo), ale o cały pomysł i wykonanie. Świetnie wyważono proporcje między show, rywalizacją i prywatnymi historiami uczestników. A co najważniejsze – liczą się tu faktyczne umiejętności: rap, teksty, charyzma. Jak na reality show przystało, nie brakuje emocji, kontrowersji i dramatów, które sprawiają, że chce się to oglądać dalej. Ja obejrzałem całość niemal na raz!
Ogromny plus za jury – Bedoes okazał się petardą. Autentyczny, szczery, momentami wzruszający – totalnie robił robotę. A zaproszeni goście? Dla każdego, kto choć trochę jara się polskim rapem, to było święto. Wyobrażam sobie, jakie to musiało być przeżycie dla uczestników.
No właśnie – uczestnicy. To największy atut programu. Barwne osobowości, różne style, mocne historie. Miałem swoich faworytów i ogromną satysfakcję z tego, że aż dwóch z nich dotarło do finału. A sam finał? Pierwszy raz od nie pamiętam kiedy widzę, że widzowie i jury mówią jednym głosem: wygrał ten, który naprawdę powinien wygrać. I ja się pod tym podpisuję!
NOWE ROZDANIE to idealny podtytuł – rap się zmienia, rośnie, eksploruje nowe kierunki. Może dla niektórych jestem już „dziadersem”, ale od lat słucham polskiego hip-hopu i z radością obserwuję, co dzieje się na scenie. Ten program pokazuje, że mamy w kraju naprawdę konkretnych graczy i że warto dać im przestrzeń. Po obejrzeniu show mam poczucie, że Netflix zdołał wypromować nowe talenty i ogromnie się z tego cieszę – kilka kawałków z programu na stałe zagościło na mojej playliście i regularnie do nich wracam.
Netflix kolejny raz udowadnia, że zna się na rzeczy, jeśli chodzi o produkcję show z pomysłem. Mam nadzieję, że to dopiero początek tej serii – i że o wielu z tych uczestników jeszcze usłyszymy. Ja na pewno będę im kibicował 🙂


