ÉTOILE, sezon 1

To aż niewiarygodne, że serial o takiej klasie jak ÉTOILE przeszedł w Polsce niemal niezauważony. W czasach, gdy przeciętne produkcje z łatwością przebijają się do zbiorowej świadomości, brak większego rozgłosu wokół tej subtelnej i formalnie dopracowanej opowieści o świecie baletu, artystycznych ambicjach i cenie perfekcji wydaje się zupełnie niezrozumiały. Za projektem stoi Amy Sherman-Palladino – twórczyni wielokrotnie nagradzanej WSPANIAŁEJ PANI MAISEL. Co ciekawe, obie produkcje łączy znacznie mniej, niż mogłoby się wydawać: tam, gdzie MAISEL pulsowała energią, ciętym dialogiem i błyskotliwą narracją, ÉTOILE stawia na ciszę, niedopowiedzenie i melancholijną elegancję. Serial dostępny jest na platformie Prime Video, poniżej znajdziecie informacje, dlaczego warto go obejrzeć.

Akcja rozgrywa się pomiędzy Nowym Jorkiem a Paryżem, gdzie dwie renomowane instytucje baletowe – Metropolitan Ballet Theater i Le Ballet National – zmuszone są do radykalnych zmian w obliczu spadku zainteresowania i kryzysu finansowego. Aby przywrócić świeżość i przyciągnąć publiczność, decydują się na eksperyment: wymianę czołowych artystów i kluczowych twórców. Wśród nich znajdują się Cheyenne Toussaint (Lou de Laâge), charyzmatyczna primabalerina z Francji przeniesiona do Nowego Jorku, oraz Tobias Bell (Gideon Glick), neurotyczny i niekonwencjonalny choreograf delegowany do pracy w Paryżu. Nad wszystkim czuwają Jack McMillan (Luke Kirby) i Geneviève Lavigne (Charlotte Gainsbourg) – byli partnerzy zarówno w życiu zawodowym, jak i prywatnym – których skomplikowana relacja stanowi emocjonalną oś fabularną. Serial ukazuje nie tylko kulisy świata baletu, lecz także zderzenie kultur, różnic mentalności i wizji artystycznych.

ÉTOILE to opowieść o artystach balansujących między scenicznym blaskiem a codziennymi zmaganiami – o ludziach, którzy mierzą się z presją, oczekiwaniami i własnymi wątpliwościami. Twórcy poruszają tematy przemijania, wymagań stawianych ciału, samotności, napięć i hierarchii obecnych w relacjach zawodowych i osobistych. Produkcja nie podąża klasyczną strukturą dramatyczną – ma spokojny, kontemplacyjny rytm, a jej dramaturgia opiera się raczej na detalach niż na mocno zaakcentowanych zwrotach akcji. Nie oznacza to jednak, że serial jest nudny – przeciwnie, mimo swojej powściągliwej formy wciąga i angażuje emocjonalnie, oferując coś znacznie bardziej intymnego i autentycznego niż typowe serialowe fajerwerki.

Jedną z największych zalet serialu jest znakomita, zróżnicowana obsada, na czele której stoi czwórka utalentowanych aktorów. Charlotte Gainsbourg w roli Geneviève świetnie oddaje postać silnej, ale emocjonalnie zamkniętej kobiety, której przeszłość nieustannie daje o sobie znać. Lou de Laâge jako Cheyenne łączy bunt, wrażliwość i surowość, trafnie pokazując wewnętrzne rozdarcie między potrzebą wolności a oddaniem scenie. Gideon Glick przekonująco wciela się w Tobiasa – neurotycznego, twórczo niespokojnego choreografa – a Luke Kirby tworzy ciekawy, pełen sprzeczności portret ambitnego menedżera. Na uwagę zasługuje również drugi plan, pełen charakterystycznych, wyrazistych postaci, które dopełniają świat przedstawiony i nadają mu autentyczności.

ÉTOILE robi też duże wrażenie od strony wizualnej. Kadry są przemyślane, dobrze skomponowane, a oświetlenie i kolory świetnie dopasowane do nastroju każdej sceny. Ujęcia paryskich ulic, teatralnych kuluarów i scen próbnych budują klimat luksusu podszytego melancholią. Wiele scen ma niemal malarski charakter – twórcy traktują przestrzeń z uwagą i szacunkiem właściwym sztuce wizualnej. Estetyka nie pełni tu funkcji ozdobnej, lecz jest integralnym elementem narracji, nośnikiem emocji i sensów. Sceny baletowe, choć nie dominują, stanowią mistrzowskie dopełnienie tej wysublimowanej kompozycji.

Z niecierpliwością czekam na kontynuację – świat wykreowany przez Sherman-Palladino ma jeszcze wiele do zaoferowania. Po 1. sezonie oceniam serial bardzo wysoko: 8/10.