WSPANIAŁY ŚWIAT (UN MONDE MERVEILLEUX), reż. Giulio Callegari, 2024

Sztuczna inteligencja już nie tylko przewiduje nasze potrzeby i optymalizuje pracę, ale coraz częściej staje się zwierciadłem dla naszych lęków, pragnień i tęsknot. Nic więc dziwnego, że temat AI zdominował kino ostatnich lat – pojawia się w refleksyjnych dramatach (HER), w chłodnych wizjach przyszłości (EX MACHINA), czy w niepokojących serialach (CZARNE LUSTRO). Na tle tych różnorodnych i często spektakularnych wizji przyszłości recenzowany dziś WSPANIAŁY ŚWIAT może jawić się jako film skromniejszy – pozbawiony efektownych fajerwerków czy globalnych intryg. A jednak to właśnie ta kameralna opowieść, osadzona w satyrycznej konwencji i bliskiej nam przyszłości, dostarcza seansu pełnego śmiechu, refleksji i przypomnienia o wartościach, które nawet w erze robotów wciąż pozostają niezbywalnie ludzkie.
Akcja filmu rozgrywa się w niedalekiej przyszłości, w świecie niemal całkowicie zdominowanym przez sztuczną inteligencję i zautomatyzowane systemy zarządzania społeczeństwem. Główna bohaterka, Max (Blanche Gardin) – była nauczycielka i przeciwniczka wszechobecnej technologii – zostaje uznana przez cyfrowe algorytmy za osobę nieprzystosowaną i traci prawo do opieki nad swoją córką. Zdesperowana, wyrusza w podróż przez futurystyczną Francję, by odzyskać dziecko. Towarzyszy jej przestarzały humanoidalny robot T-O, relikt sprzed rewolucji cyfrowej, który wkrótce okazuje się czymś więcej niż tylko mechanicznym pomocnikiem. Ich wspólna wyprawa zamienia się w przewrotną, pełną absurdów i zaskakujących spotkań przygodę, w której Max będzie musiała zmierzyć się nie tylko z opresyjnym systemem, ale też z własnymi uprzedzeniami i emocjami.
WSPANIAŁY ŚWIAT to satyryczna komedia science fiction, której futurystyczna fasada skrywa wyjątkowo aktualne i bliskie naszej codzienności tematy. Giulio Callegari snuje opowieść o świecie całkowicie podporządkowanym technologii – zautomatyzowanym, cyfrowo sterowanym, pozbawionym miejsca na niedoskonałość czy bunt. Algorytmy decydują tu o losie jednostki, a społeczne struktury opierają się na zimnej, bezosobowej efektywności. To rzeczywistość, w której relacje międzyludzkie zostały wyjałowione, a emocje zepchnięte na margines. Na tym tle podróż Max z archaicznym robotem nabiera wymiaru niemal rewolucyjnego – jest walką nie tylko o dziecko, ale i o prawo do bycia niedoskonałym, emocjonalnym i wolnym człowiekiem.
Film wykorzystuje swoją satyryczną formę, by w sposób przewrotny i lekko ironiczny opowiedzieć o bardzo poważnych sprawach. Humor nie służy tu jedynie rozrywce – to narzędzie demaskowania absurdów współczesności. Callegari trafnie punktuje nasze technologiczne uzależnienia, krytykuje bezrefleksyjne zaufanie do cyfrowych systemów oceny i wyśmiewa biurokratyczny język algorytmicznej poprawności. Choć scenariusz miejscami balansuje na granicy groteski, jego fundamentem są autentyczne emocje i niepokój o przyszłość człowieka w świecie, w którym wszystko – poza człowieczeństwem – można zautomatyzować. Produkcja przypomina, że nawet w najbardziej „udoskonalonym” społeczeństwie potrzeba bliskości, ciepła i kontaktu międzyludzkiego nie znika – wręcz przeciwnie, staje się towarem deficytowym.
W roli Max możemy oglądać Blanche Gardin, której charyzmatyczna kreacja stanowi jeden z najmocniejszych filarów filmu. Jej bohaterka to postać pełna sprzeczności – twarda i zmęczona, a zarazem głęboko emocjonalna. Gardin szczególnie dobrze wypada w duecie z robotem T-O – ich relacja to mieszanka nieporozumień, zabawnych spięć i czułych momentów, które budują najważniejsze emocjonalne osie fabuły. Pod względem audiowizualnym obraz nie próbuje konkurować z hollywoodzkimi superprodukcjami – i bywa to zauważalne. Skromna scenografia, proste efekty specjalne i umowne kostiumy robotów mogą zawieść widzów oczekujących wizualnego rozmachu. Wizja przyszłości zaproponowana przez Callegariego to raczej szkic niż spójny, zapadający w pamięć świat przedstawiony. Warto podkreślić, że mimo oczywistych zapożyczeń – jak choćby motyw podróży z robotem – film odnajduje własny ton. Dzięki przewrotnej lekkości i zaskakującej czułości wnosi świeżą, intrygującą perspektywę do dobrze znanych tematów.
To produkcja, która nie próbuje być widowiskowym blockbusterem science fiction – zamiast tego stawia na kameralność, ironię i emocjonalną szczerość. To satyra z ludzką twarzą, w której śmiech sąsiaduje z refleksją, a groteska z melancholią. Choć nie brakuje mu potknięć – zwłaszcza w warstwie wizualnej i oryginalności niektórych wątków – potrafi celnie uchwycić lęki i absurdy współczesności. Z humorem i zaskakującą czułością przypomina, jak łatwo w cyfrowym świecie zagubić to, co najważniejsze – relacje, emocje i człowieczeństwo. Ode mnie mocne 7/10.



Jeden komentarz do “WSPANIAŁY ŚWIAT (UN MONDE MERVEILLEUX), reż. Giulio Callegari, 2024”