WRÓBEL, reż. Tomasz Gąssowski, 2024

Ze sprawdzonych źródeł, wiem, że tegoroczna filmowa jesień będzie miała dużo do zaoferowania, także w kontekście polskich filmów. I mimo, że za oknem jeszcze lato, „Wróbel” jest tym obrazem, dla którego warto skusić się na wizytę w kinie. To ten rodzaj filmu, w którym każdy z widzów znajdzie coś dla siebie i odbierze go inaczej, w zależności od własnych życiowych doświadczeń. I mimo, że to kino proste (nie mylić z prymitywnym!), zawiera w sobie wyjątkowo dużo mądrości.

Film skupia się na losach Remka Wróbla (Borusiński), listonosza w niewielkiej miejscowości. Remek zdołał oswoić samotność i prowadzi proste, poukładane życie. Kiedy w jego życiu znienacka pojawiają się dawno niewidziany dziadek (Stroiński) oraz wygadana sąsiadka Marzenka (Chętnicka), wszystko wywraca się do góry nogami

Pod względem gatunkowym mamy do czynienia z komediodramatem, środek ciężkości jest dobrze wyważony, radości jest tu niemal tyle samo, co smutków. I choć można się spierać, czy wszystkie gagi są jednakowo zabawne, to nie sposób nie przyznać, iż przedstawiony humor sytuacyjny ma w sobie niepowtarzalny urok. Obraz dotyka wielu ważnych tematów, z jednej strony jest to oryginalna historia o kryzysie wieku średniego i oswojonej samotności, z drugiej – interesujące spojrzenie na naszą polską małomiasteczkowość, pełne nostalgicznej tęsknoty za tym, co było kiedyś. Bo chyba każdy, kto obejrzy film zgodzi się z faktem, iż takich poczciwych Remków prawie już nie ma.

Wielką siłą „Wróbla” jest oszczędne i przemyślane aktorstwo. Borusiński gra tak, jakby ten film powstał specjalnie dla niego, Stroiński zachwyca, choć przecież przez cały film nie wypowiada nawet jednego słowa, a uśmiech Chętnickiej sprawia, że i my chcemy się uśmiechać. Na drugim planie błyszczą też Rogucki, Matysiak i Kotschedoff – każda z tych postaci wnosi do przedstawionego świata zupełnie inną barwę. Finalny obraz jest pod tym względem wyjątkowo udany. Warto dodać, że ścieżka dźwiękowa pozostaje z widzem jeszcze na długo po seansie.

Proste, słodko-gorzkie, niezwykle urocze i chwytające za serducho kino. Bardzo polecam, ode mnie mocne 7/10.

Wpis został opublikowany na Instagramie (@filmplaneta) w dniu 27 sierpnia 2024.