RIPLEY, miniserial

Muszę uczciwie przyznać, że pierwsze wieści o serialu nie wzbudziły we mnie większych emocji. Jestem wielkim fanem „Utalentowanego Pana Ripleya” z 1999 roku, Minghella zaserwował nam wybitny thriller kryminalny, a wcielający się w główną rolę Matt Damon zdołał stworzyć niezapomnianą kreację aktorską (wcześniej rolę Ripleya odgrywali już Delon, Hopper oraz Malkovich). Ostatnie lata dowiodły, że remake może okazać się lepszy niż oryginał, z tego też powodu postanowiłem dać szansę miniserialowi. Nie zawiodłem się.

„Ripley” to kolejna ekranizacja bestsellerowej powieści autorstwa Patricii Highsmith. Nowy Jork, lata 60. Utalentowany fałszerz Thomas Ripley (Scott) otrzymuje intratne zlecenie sprowadzenia z Włoch niejakiego Dickiego (Flynn), który roztrwania tam rodzinną fortunę. Pobyt w Italii uświadamia Tomowi, że właśnie nadarzyła się znakomita okazja ku temu, aby mógł zmienić swe życie. Ripley rozpoczyna realizację swego planu, wkraczając tym samym na skomplikowaną ścieżkę oszustw, szalbierstw i morderstw.

Mimo, że fabularny trzon tej historii pozostaje niezmienny, postać Ripleya w wykonaniu Scotta naprawdę intryguje. W dodatku jak to jest obłędnie nakręcone… To chyba jedna z najlepszych serialowych pocztówek z Włoch, zwiedzając kręte uliczki Rzymu, Neapolu czy Wenecji naprawdę można posmakować uroku włoskiego la dolce vita, w dodatku wszystko to w klimacie noir. Kadry są tu tak wspaniałe, że mam ochotę je wydrukować i wytapetować sobie nimi całe mieszkanie… To bez wątpienia najbardziej stylowa ekranizacja powieści o utalentowanym fałszerzu.

Co na minus? Dłużyzny. Cóż, większość z nas naprawdę doskonale zna tę historię, a zatem można było ją spokojnie zamknąć w 6 odcinkach, ewentualnie dopilnować, aby każdy z 8 epizodów nie przekraczał 40 minut. I to główny powód, przez który niektórzy z niecierpliwych widzów mogą się odbić od tej produkcji.

Ze swojej strony polecam, solidne 7/10. Serial można w Polsce oglądać na Netfliksie.

Wpis został opublikowany na Instagramie (@filmplaneta) w dniu 7 maja 2024.