BACK TO BLACK. HISTORIA AMY WINEHOUSE (BACK TO BLACK), reż. Sam Taylor-Johnson, 2024

To pierwszy film fabularny o muzycznej ikonie, jaką niewątpliwie była Amy Winehouse. Obraz przedstawia pełną pasji historię niezwykłej artystki, ukazując lata spędzone w tętniącym życiem londyńskim Camden, które nazywała domem, oraz drogę do światowej sławy.
Film budzi kontrowersje już od dnia oficjalnej premiery. Z rozmów po seansie jednoznacznie wynikało, że większość widzów czuła pewien niedosyt. Znam i lubię twórczość Winehouse, ale nie mogę o sobie powiedzieć, że byłem jej wielkim fanem. Wokalistka miała w sobie tak dużo charyzmy, że kiedy w 2015 roku do kin trafił film dokumentalny „Amy” w reż. A. Kapadii, jako jeden z pierwszych widzów zakupiłem na niego bilet. Historia przedstawiona w „Back to black” znacznie odbiega od tej, którą mogliśmy poznać dzięki Kapadii. I właśnie to sprawia, że mam z tym filmem pewien problem.
Z filmu raczej nie dowiecie się, w jaki sposób Winehouse zdobyła tak wielką sławę, reżyserka wolała poświęcić ekranowy czas na romantyzowanie toksycznej i przemocowej relacji miłosnej Amy i Blake’a. Filmowa Amy woli trawkę od ciężkich narkotyków, nic nie wiadomo na temat zaniedbań ze strony jej rodziców, przez które od 13. roku życia zaczęła brać antydepresanty, jej ojciec wcale nie jest tyranem, a z kolejnych scen niemal jednoznacznie wynika, iż to Blake jest odpowiedzialny za wszystkie jej problemy. Well, troszkę faktów nam się tu nie zgadza, prawda?
Mimo wszystko – to nie jest zły film. A wszystko to dzięki wybitnej roli Marisy Abeli. Aktorka nie tylko do złudzenia przypomina Winehouse, w filmie możemy usłyszeć wiele utworów Amy w jej wykonaniu. I mimo, iż jej barwa głosu została dostosowana komputerowo, nadal mamy do czynienia z wielkim talentem. Partnerują jej inni, znani aktorzy (O’Connell, Marsan, Manville), osoby odpowiedzialne za casting spisały się na medal. Obraz ma formę teledyskową i ogląda się go z zainteresowaniem. Gdyby tylko dało się wymazać to poczucie, że mamy do czynienia z fałszywą biografią… Tak czy owak, fani Winehouse powinni bez wątpienia ruszać do kin!
Wpis został opublikowany na Instagramie (@filmplaneta) w dniu 22 kwietnia 2024.


