CZASEM MYŚLĘ O UMIERANIU (SOMETIMES I THINK ABOUT DYING), reż. Rachel Lambert, 2023

Już w najbliższy piątek do kin wchodzi najnowszy film Rachel Lambert, „Czasem myślę o umieraniu”. Inspiracją do stworzenia obrazu był film krótkometrażowy, który z kolei powstał w oparciu o sztukę teatralną. Jestem właśnie po seansie filmu i mierzę się z ambiwalentnymi uczuciami. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że to historia stworzona pod krótki metraż, ale też nie uważam czasu poświęconego na obejrzenie filmu za stracony – dawno nie miałem do czynienia z równie interesującą hybrydą gatunkową. Szczegóły poniżej.

Główną bohaterką jest Fran (Ridley), która zarówno w życiu osobistym, jak i zawodowym stroni od ludzi, a jakiekolwiek głębsze relacje napawają ją autentycznym przerażeniem. Do bólu uporządkowane życie kobiety wypełnia monotonia, a każdy dzień wygląda dokładnie tak samo. Nikt nawet nie podejrzewa, że w wolnych chwilach dziewczyna stara się pokonać nudę snując niewybredne fantazje na temat… własnej śmierci. Z tych rozmyślań bohaterkę wybija nowy kolega z pracy, Robert (Merheje), który zaczyna się nią interesować.

Trudno umieścić recenzowany dziś film w jakichkolwiek ramach, i wcale nie mam na myśli wyłącznie ram gatunkowych. Lambert w interesujący sposób przygląda się swojej bohaterce, jednakże trudno jednoznacznie ocenić, czy jest to obraz introwertyzmu, fobii społecznej, czy też pogłębionej depresji. Codzienne wydarzenia z życia Fran pełne są niezręczności i absurdów, z kolei wizje własnej śmierci nie są makabryczne, a zawierają w sobie dużo subtelności i jakiegoś dziwnego romantyzmu. Tym oto sposobem dochodzimy do sytuacji, w której sami nie wiemy, jak się zachować: śmiać się, kibicować Fran, a może jej współczuć?

Odbioru nie ułatwia też forma – mnogość statycznych ujęć, oryginalne kadrowanie i brak ścieżki dźwiękowej tylko pogłębiają wrażenie niewykorzystanego potencjału. Jako, że Fran niewiele mówi, Ridley nie miała na planie łatwego zadania – aktorka niemal przez cały czas musi grać jedynie twarzą i ciałem: gestami, postawą i mimiką. Trzeba przyznać, że podołała temu wyzwaniu.

Jeśli tylko lubicie slow cinema i dziwności, udajcie się do kin. W przeciwnym wypadku – raczej odpuśćcie.

Wpis został opublikowany na Instagramie (@filmplaneta) w dniu 27 lutego 2024.