ANATOMIA UPADKU (ANATOMIE D’UNE CHUTE), reż. Justine Triet, 2023

Justine Triet zbiera kolejne laury, „Anatomia upadku” została już uhonorowana znaczącymi nagrodami filmowymi (m.in. Złotymi Globami, Cezarami oraz Europejskimi Nagrodami Filmowymi), a za 2 tygodnie przekonamy się, ile z pięciu nominacji do Oscara zamieni się w statuetki. Film trafił do regularnej dystrybucji w miniony piątek i jest to jeden z najlepszych tytułów, jaki możecie obecnie obejrzeć w kinie.
Sandra (Hüller), Samuel i ich niewidomy syn Daniel mieszkają w odległej, górskiej okolicy. Kiedy pewnego dnia Samuel zostaje odnaleziony martwy, prokurator kieruje oskarżenia w stronę Sandry. Nie bacząc na żywe zainteresowanie osób śledzących proces i wiedząc, że to właśnie od zeznań będzie zależeć jej przyszłość, kobieta przedstawia przed sądem najintymniejsze szczegóły swojego małżeństwa. Kolejne przesłuchania tylko komplikują sprawę, a główne pytanie wciąż pozostaje aktualne: czy Sandra zabiła swojego męża?
Wbrew temu, co sugeruje opis fabularny, film nie jest zwykłym dramatem sądowym. Fakt, sam wątek kryminalny jest tu niezwykle fascynujący (w głównej mierze dzięki dużej ilości różnych poszlak), ale na pewno nie najważniejszy. „Anatomia upadku” jest tym rzadkim przykładem filmu, którego tytuł znakomicie koresponduje z treścią. Tytuł nie odnosi się wyłącznie do upadku Samuela, ale również do upadku rodziny, małżeństwa i – co najważniejsze – życia Daniela, które nigdy nie będzie już takie samo. To nie tylko przejmujące i wielowątkowe studium małżeństwa w kryzysie, ale również wiwisekcja rodzicielstwa.
Proces sądowy został ukazany w sposób reporterski, co sprawia, że film jest bardzo chłodny w odbiorze. Dla mnie 150 minut minęło w okamgnieniu, ale niektórzy mogą uznać, że za mało w tym wszystkim emocji. Fenomenalne aktorstwo Hüller wpisuje się w klimat produkcji i jeszcze bardziej utrudnia rozwiązanie zagadki kryminalnej. Fakty są takie, że możemy poznać jedynie wersję Sandry, a poza tym: czy w tym przypadku prawda może być w ogóle obiektywna? Trzeba przyznać, że film trzyma w napięciu bardziej niż rasowe kryminały.
Niby dramat sądowy, a jednak mindfuck movie. I w tym tkwi całe jego piękno, polecam!
Wpis został opublikowany na Instagramie (@filmplaneta) w dniu 25 lutego 2024.


