BIEDNE ISTOTY (POOR THINGS), reż. Yorgos Lánthimos, 2023

Nie raz wspominałem Wam już, że Lánthimos jest jednym z moich ulubionych reżyserów, jego kolejne filmy zachwycają mnie, intrygują i skłaniają do licznych refleksji. Recenzowane dziś „Biedne istoty” zdają się być pod tym względem wyjątkowe, te 11 nominacji do Oscarów nie jest dziełem przypadku! Film miał swą premierę zaledwie kilka miesięcy po „Barbie”, która okazała się punktem wyjścia do szerokiej dyskusji na temat feminizmu. Dziś można to już chyba napisać wprost – Barbie nie jest feministką, a jeśli chcecie obejrzeć prawdziwie feministyczny manifest, sięgnijcie po najnowszego Lánthimosa.

Ekscentryczny naukowiec, doktor Godwin Baxter (Dafoe), przywraca do życia zmarłą kobietę, której nadaje imię Bella (Stone). Kiedy zatrudnia do pomocy w opisywaniu jej przypadku jednego ze swoich studentów (Youssef), uruchamia serię wydarzeń, które zmuszą Bellę do podróży po świecie, w czasie której pozna ona nie tylko innych ludzi, ale też samą siebie.

Są tacy, którzy twierdzą, że Lánthimos kręci wciąż jeden i ten sam film, w którym stara się udowodnić, jak bardzo nienormalna jest nasza… normalność. Coś w tym jest, kolejne przygody Belli dowodzą, że porządek znanego nam świata jest jedynie umowny. „Biedne istoty” mogą prowokować do płomiennych dyskusji na temat wartości różnych systemów gospodarczych, zależności między stwórcą a stworzonym, wreszcie patriarchatu, który przyczynia się do zachowań przemocowych. Z każdą kolejną wycieczką Bella odkrywa sekrety człowieczeństwa, a my widzowie mamy okazję do zmierzenia się z nowymi metaforami i symbolami. Wyborna to zabawa!

Lánthimos słynie ze swego charakterystycznego stylu, który przejawia się także w formie. Tu również go nie brakuje – wymyślne kostiumy i scenografia w połączeniu z surową ścieżką dźwiękową i operatorskimi sztuczkami nie pozwalają oderwać oczu od ekranu. Wielka w tym także zasługa aktorów – i choć wszyscy grają tu wybitnie, nie sposób nie wyróżnić Emmy Stone i Marka Ruffalo, którzy chyba zaliczyli tu swoje „życiówki”. Warto ostrzec w tym miejscu wrażliwców: obraz zawiera odważne sceny erotyczne.

Film zrobił na mnie ogromne wrażenie, bardzo polecam!

Wpis został opublikowany na Instagramie (@filmplaneta) w dniu 4 lutego 2024.