KOS, reż. Paweł Maślona, 2023

Czy polskie kino historyczne właśnie przeżywa swój renesans? Nie jestem na tyle odważny, aby jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, coś jednak ewidentnie się dzieje. Zapewne pamiętacie, jak kilka miesięcy temu zachwycałem się „Filipem” – byłem dumny z tego, że ktoś w końcu zdołał opowiedzieć o naszej historii bez patosu i martyrologicznego zacięcia. Recenzowany dziś „Kos” wpisuje się w ten nurt, tyle tylko, że w porównaniu do „Filipa” mamy tu prawdziwą jazdę bez trzymanki. Ależ ja lubię takie przejażdżki!
To nie jest biografia Kościuszki, nie jest to także pean na jego cześć. Film przedstawia wydarzenia na dzień przed wybuchem powstania w 1794 r. To właśnie wówczas, w niewielkim dworku pułkownikowej (Grochowska) krzyżują się losy Kościuszki (Braciak), jego czarnoskórego przyjaciela (Mitchell), rosyjskiego rotmistrza (Więckiewicz) i dwóch zwaśnionych braci (Bielenia, Pacek). Jak można się domyślić, nie dla wszystkich to spotkanie zakończy się szczęśliwie…
Reżyserujący obraz Maślona nie ukrywa, że Tarantino jest ojcem chrzestnym „Kosa”. Nie trudno dostrzec tu inspiracje takimi filmami jak „Nienawistna ósemka”, „Bękarty wojny” czy „Django”, warto jednak dodać, że nadal mamy do czynienia z kinem całkowicie autorskim. To idealny przykład na to, że w Polsce można tworzyć wysokiej jakości kino gatunkowe. Jest w tym wszystkim dużo świeżej energii, buntu, ironicznego poczucia humoru. Co ciekawe, choć filmu nie należy traktować jak lekcji historii, dużo tu trafnych spostrzeżeń na temat niewolnictwa, pańszczyzny czy wreszcie znaczenia Boga, honoru i ojczyzny w życiu Polaków. Zaskakujące, że część z nich nadal pozostaje aktualna.
Największą zaletą „Kosa” jest wybitny scenariusz, który nie tylko perfekcyjnie zazębia wątki, ale przede wszystkim obfituje w inteligentne dialogi. To właśnie dzięki temu aktorzy grają tu jak z nut – Więckiewicz i Pacek pozwalają sobie na teatralne manieryzmy, a Braciak pilnuje się, aby pozostać na drugim planie. Znakomita scenografia, kostiumy i gatunkowo dopasowana ścieżka dźwiękowa dopełniają całości – ośmielę się stwierdzić, że to jeden z najlepszych polskich filmów ostatnich lat!
Wpis został opublikowany na Instagramie (@filmplaneta) w dniu 28 stycznia 2024.


