LĘK, reż. Sławomir Fabicki, 2023

Od lat twierdzę, że o jakości filmu najlepiej świadczy chęć do rozmowy o nim zaraz po seansie. Dobre kino intryguje, skłania do refleksji i zachęca do dyskusji, często również na kontrowersyjne tematy. Zapewniam Was, że gwar w warszawskim kinie Atlantic po zakończeniu premierowego seansu najnowszego obrazu Fabickiego nie wziął się znikąd. Bo choć ostatnie sceny filmu ogląda się ze ściśniętym gardłem i w całkowitym milczeniu, to chwilę później chce się mówić. Jak najgłośniej, póki jeszcze można.
Małgorzata (Cielecka) i Łucja (Nieradkiewicz) są siostrami, ale różni je niemal wszystko. Ta pierwsza jest twardo stąpającą po ziemii pragmatyczką, druga pozwala sobie na znacznie więcej spontaniczności. Kiedy los stawia nieuleczalnie chorą Małgorzatę w wyjątkowo trudnej sytuacji, ona postanawia poradzić sobie z tym na własnych warunkach. Prosi o pomoc Łucję, która do samego końca wierzy, że zdoła nakłonić siostrę do udziału w nowatorskiej terapii. Wspólna podróż do Szwajcarii będzie obfitować w wyjątkowo dużo emocji.
Trend poruszania niewygodnych motywów filmowych wciąż się utrzymuje – zaledwie dwa dni temu pisałem Wam o obrazie rozprawiającym się z tematem aborcji, a tymczasem dziś recenzuję film, którego tematem przewodnim jest… eutanazja. Cieszy mnie, że coraz więcej polskich filmowców decyduje się mówić o tym, co trudne i niewygodne. „Lęk” jest klasycznym przykładem kina drogi, w którym wspólna podróż bohaterów pozwala im dojrzeć do pewnych decyzji lub lepiej zrozumieć siebie. I choć nie wszystkie przystanki na tej trasie są równie mocno angażujące, trzeba przyznać, że o chorobie w polskim kinie w ten sposób nie mówił jeszcze nikt.
Co ciekawe, to nie wątek choroby, a skomplikowana relacja sióstr okazuje się być swoistym letimotivem. Ich rozmowy, przepełnione sarkazmem i czarnym humorem, bawią i wzruszają jednocześnie. Cielecka i Nieradkiewicz toczą szalenie wyrównany pojedynek, błyskotliwy scenariusz pozwala im w pełni rozwinąć skrzydła. Nie jestem w stanie wskazać lepszej, obie grają absolutnie wybitnie.
Reżyser „Miłości” powrócił, i to w wielkim stylu. Warto było czekać, 8/10.
Wpis został opublikowany na Instagramie (@filmplaneta) w dniu 5 listopada 2023.


