WARSZAWIANKA, SEZON 1

Premiera pierwszego polskiego serialu platformy SkyShowtime interesowała mnie od samego początku. Byłem bardzo ciekawy, jaką Warszawę obejrzymy w telewizji tym razem, a nazwiska twórców tylko wyostrzyły mój apetyt. No bo jak przejść obojętnie obok serialu, w którym pierwszoplanową rolę gra Borys Szyc, a za scenariusz i reżyserię odpowiadają kolejno Żulczyk i Borcuch, czyli twórcy, którzy nie raz udowodnili, że warto im zaufać? Serial dobiegł końca, czas na podsumowanie.
Głównym bohaterem „Warszawianki” jest Franek Czułkowski (Szyc), przez swych najbliższych pieszczotliwie nazywany „Czułym”. To klasyczny przykład antybohatera – uzależniony od wszelkich używek pisarz, lekkoduch i podrywacz. Czuły jest też narratorem serialu. Przez 11 kolejnych odcinków widzowie mają szansę dowiedzieć się, jak wygląda jego wewnętrzny świat i codzienne życie, które przypomina staczanie się po równi pochyłej…
Mam duży problem z jednoznacznie pozytywną oceną „Warszawianki”. Bo choć sam serial jest znakomicie zrealizowany, wciąga i przyciąga, to jednak trudno nie oprzeć się wrażeniu, że dużo w tym wszystkim banałów, frazesów rodem z Coelho i jakiegoś dziwnego pozerstwa. Pod względem fabularnym mamy do czynienia z kompilacją kolejnych nieprawdopodobnych wydarzeń z życia Czułego. I choć są one intrygujące i w większości obłędnie zagrane (każda z epizodycznych ról zasługuje na uwagę, brawa za casting!), to jednak brakuje im rozwinięcia. Nie da się ukryć, że pomimo tych wad serial posiada swój wyjątkowy urok, ja również polubiłem Czułego i z chęcią udałbym się z nim na jedną z tych szalonych imprez.
Borys Szyc idealnie sprawdza się w roli Franka, wśród polskich aktorów nie ma chyba nikogo innego, kto lepiej pasowałby do tej roli. Na mnie największe wrażenie zrobiła jednak serialowa Warszawa, zupełnie inna od tej, którą znamy z innych produkcji. Jest artystycznie, dekadencko, śródmiejsko – zdjęcia Uznańskiego w połączeniu z genialną ścieżką dźwiękową robią niesamowite wrażenie.
Nie pomylił się ten, kto jako pierwszy określił serial mianem polskiej, gorszej wersji „Californication”. Czy polecam? Raczej tak, ode mnie 6/10.
Wpis został opublikowany na Instagramie (@filmplaneta) w dniu 6 września 2023.


