ROVING WOMAN, reż. Michał Chmielewski, 2022

Dopiero niedawno uświadomiłem sobie, że to właśnie amerykańskie niezależne „kino drogi” sprawiło, że kilkanaście lat temu zacząłem pasjonować się kinem. Jest coś niezwykle fascynującego w pokazaniu drogi bohatera z punktu A do punktu B, każdy z nas wciąż kontynuuje przecież jakąś podróż, różnią nas jedynie okoliczności, cel czy napotkane przygody. Od wczoraj w polskich kinach możemy oglądać pełnometrażowy debiut Michała Chmielewskiego, „Roving Woman”, czyli kino drogi w najczystszej postaci.

Główną bohaterką filmu jest Sara (Lena Góra), która po awanturze z chłopakiem traci dom i wszelkie środki do życia. W akcie desperacji Sara kradnie samochód i zaczyna podróż przez amerykańskie pustkowia. Podróż ta pozwoli jej przewartościować życiowe pragnienia i priorytety. Film jest luźno inspirowany historią tajemniczego zniknięcia artystki Connie Converse w latach 70., a jego producentem wykonawczym jest Wim Wenders.

„Roving Woman” jest jednym z tych filmów, które polaryzują społeczeństwo, tzn. podczas gdy jedni będą rozkoszować się jego niespiesznym tempem i uznają go za apoteozę wolności, drudzy stwierdzą, że to jeden z tych nudnych filmów, w których „nic się nie dzieje”. Obraz powstawał w duchu prawdziwego kina niezależnego, twórcy byli otwarci na to, co przyniesie im los (w filmie można znaleźć sceny, których nie było w scenariuszu), a poza przedstawieniem drogi bohaterki interesowało ich również pokazanie tzw. Ameryki b, jej zapomnianych bezdroży i osamotnionych, często wykluczonych mieszkańców.

Ten film to właściwie one-woman show. Lena Góra w idealny sposób pokazała wszystkie emocje samotnej, rozdartej wewnętrznie i zarazem nieco infantylnej Sary. Kamera nie opuszcza bohaterki nawet na krok, przez większość czasu Góra musi grać jedynie twarzą i ciałem, „Roving Woman” jest bowiem tym filmem, w którym nie usłyszymy zbyt wielu dialogów. I mimo, że do samego końca nie poznamy prawdziwych powodów ani celu tej szalonej podróży, z wielką chęcią wybrałbym się w nią ponownie.

Polecam, ale nie wszystkim. Musicie czuć ten rodzaj kina, aby móc się nim w pełni zachwycić.

Wpis został opublikowany na Instagramie (@filmplaneta) w dniu 22 kwietnia 2023.