NIEBIESKA LINIA (LA LIGNE), reż. Ursula Meier, 2022

Motyw skomplikowanych relacji rodzinnych niezmiennie fascynuje i inspiruje filmowców na całym świecie. Tak jest też w przypadku Ursuli Meier, która w recenzowanej dziś „Niebieskiej linii” stara się przedstawić problem wykluczenia jednostki z podstawowej komórki społecznej, jaką jest rodzina. Plany były ambitne, nieco gorzej poszło z ich realizacją…

O 35-letniej Margaret (Stephanie Blanchoud) wiemy niewiele poza tym, że jest bardzo impulsywna. Jej kolejna kłótnia z matką (Valeria Bruni Tedeschi) kończy się rękoczynami, w wyniku czego ta druga częściowo traci słuch. Decyzją sądu Margaret otrzymuje trzymiesięczny zakaz zbliżania się do rodzinnego domu na odległość mniejszą niż 100 metrów. Jej najmłodsza siostra, Marion (Elli Spagnolo), oznacza „zakazany teren” niebieską linią. To właśnie owa linia stanie się granicą utrzymywania kontaktów w rozpadającej się rodzinie.

Meier zdaje się nie chcieć tracić czasu i od razu wrzuca widzów w wir wydarzeń. To właśnie dlatego film otwiera imponująca scena rodzinnej kłótni: matka z córką rzucają się na siebie z rękami, w powietrzu latają przedmioty, a w tle gra muzyka klasyczna. Przyznam, że dawno nie widziałem równie intrygującej pierwszej sceny. Niestety, kontynuacja tej historii nie okazuje się być równie satysfakcjonująca. Reżyserkę nie interesują przyczyny, a skutki, a to oznacza, że widzowie nie mają szansy dowiedzieć się, co konkretnie spowodowało rodzinny rozłam. Oglądanie filmu finalnie sprowadza się zatem do prób zrozumienia irracjonalnego zachowania bohaterek. I trzeba przyznać, że kiepska z tego rozrywka.

Trudno nie wysnuć wniosku, że Meier sama nie do końca wiedziała, jaką historię chce nam opowiedzieć. Emocjonalna Margaret i jej neurotyczna matka są równie antypatyczne, postaci sióstr sprawiają z kolei wrażenie całkowicie oderwanych od rzeczywistości. Bohaterki są niewiarygodne, nie wierzymy w ich problemy i uczucia, nikomu nie kibicujemy. Finał filmu okazuje się być równie rozczarowujący i nie pozostawia nas z żadnymi refleksjami.

I co z tego, że zdjęcia ładne? Wielkie rozczarowanie, nie polecam.

Wpis został opublikowany na Instagramie (@filmplaneta) w dniu 13 kwietnia 2023.