LICZBA DOSKONAŁA, reż. Krzysztof Zanussi, 2022

Zabawny przypadek z tą „Liczbą doskonałą”, film opowiada bowiem o bohaterze, który świadomie deklaruje, że już nic nikomu nie musi udowadniać. Podczas seansu filmu mimowolnie nasunęło mi się pytanie, na ile ta postać jest wzorowana na samym reżyserze. Nie da się ukryć, że ostatnie dzieła wielokrotnie nagradzanego Zanussiego („Obce ciało”, „Eter”) wyglądają właśnie tak, jakby stworzył je ktoś, kogo nie zbyt obchodzi opinia innych. Szkoda tylko, że ten rodzaj artystycznego spełnienia odbywa się kosztem widzów.

Trudno mówić o fabule, skoro zbytnio jej nie ma. Głównym bohaterem filmu jest Dawid (Jan Marczewski), młody matematyk, który podporządkowuje całe swe życie badaniom nad liczbami pierwszymi. Poznanie dalekiego kuzyna, Joachima (Andrzej Seweryn), sprawia, że mężczyzna zaczyna stopniowo przewartościowywać swoje priorytety.

Niech ten opis Was nie zwiedzie, to wcale nie jest jeden z tych błyskotliwie przegadanych filmów, po których seansie nadal chce się więcej. Kim jest Bóg, czym jest liczba, czy przypadek istnieje – to tylko pojedyncze przykłady pytań, na które Zanussi próbuje znaleźć odpowiedzi. Reżyser zanurza się w egzystencjalnych przemyśleniach na temat wartości materialnych i metafizycznych zupełnie zapominając przy tym o swych bohaterach. Joachim i Dawid to typowe „papierowe postaci”, które prowadzą filozoficzne dyskusje w wyjątkowo mało interesujący sposób. Naprawdę dawno nie słyszałem w kinie równie sztucznych dialogów. Poszczególne sceny na pewno lepiej sprawdziłyby się w teatrze. Pod warunkiem, że ktokolwiek chciałby w ogóle tego słuchać…

Co ciekawe, Zanussi bawi się też formą. Wcielający się w jedną z głównych ról (i ewidentnie męczący się ze słabym scenariuszem) Andrzej Seweryn już w pierwszej scenie przełamuje tzw. „czwartą ścianę” i zwraca się bezpośrednio do widzów. W filmie pojawiają się też elementy animacji, są one jednak tak ubogie i niedopracowane, że nie do końca wiadomo, jaką rolę mają pełnić. Nuda, sztuczność i rozczarowanie – w czasie tych 90 minut męczyłem się równie mocno, co aktorzy. Nie polecam.

Wpis został opublikowany na Instagramie (@filmplaneta) w dniu 5 kwietnia 2023.