TÁR, reż. Todd Field, 2022

Cate Blanchett to jedna z tych aktorek, która nieustannie nas zachwyca. Neurotyczna Jasmine („Blue Jasmine”), dystyngowana Carol („Carol”) czy wreszcie tajemnicza Galadriela („Władca Pierścieni”) – to tylko nieliczne z jej kolejnych aktorskich wcieleń. Skłamałbym, gdybym nie napisał, że jednym z głównych powodów, dla których warto obejrzeć recenzowany dziś „Tár” jest właśnie aktorstwo nominowanej za tę rolę do Oscara Blanchett.
Film skupia się na historii niejakiej Lydii Tár, jednej z największych żyjących kompozytorek i zarazem pierwszej kobiety w roli głównej dyrygentki wielkiej niemieckiej orkiestry. Kiedy na jaw wychodzą paskudne sekrety z jej przeszłości, świecąca triumfy Lydia na własnej skórze przekona się, jak smakuje gorycz porażki.
Field powraca po 16 latach przerwy i trzeba przyznać, że jest to powrót wyjątkowo głośny i udany. „Tár” fascynuje na wielu poziomach, to nie tylko intymny obraz kobiety u władzy, ale też ciekawe spojrzenie na środowiska artystyczne oraz punkt do rozpoczęcia dyskusji na temat przywilejów artystów, nierzadko utożsamianych z bogami. Stąd już zaledwie o krok do moralizatorstwa czy próby głoszenia własnych ideologii – tego w tym filmie jednak nie znajdziecie. Reżyser zręcznie unika topornego komentowania przedstawionej rzeczywistości i tym samym oddaje pole do interpretacji widzom. Nie trudno wyciągnąć z tego seansu kilka interesujących wniosków na temat tzw. „cancel cuture”, ale – podobnie jak Field – nie będę za dużo zdradzał.
Ten film nie robiłby takiego wrażenia, gdyby nie wcielająca się w rolę Lydii Cate Blanchett. Zimna, posągowa, pewna siebie, zachwycająca i odpychająca zarazem. Niewielu aktorom udaje się stworzyć tak prawdziwą postać, w jednym momencie jej współczujemy, a już po chwili zraża nas ona swym wyrachowaniem i antypatycznością. Wielka rola, która zapewne przyniesie Blanchett kolejnego, trzeciego już Oscara!
„Tár” to wyjątkowo solidne kino. Bardzo polecam.
Wpis został opublikowany na Instagramie (@filmplaneta) w dniu 18 lutego 2023.


