SKINAMARINK, reż. Kyle Edward Ball, 2022

Raz na jakiś czas trafia się produkcja, którą trudno sklasyfikować i jednoznacznie ocenić. Recenzowany dziś film widziałem już w zeszły piątek, a nadal jestem skonfundowany. Mowa o „Skinamarink”, viralowym przeboju kina grozy, który w USA zarobił już ponad stukrotność swojego budżetu i który będzie można oglądać w polskich kinach wyłącznie przez 3 dni, od 10 do 12 lutego. A wszystko to w celu utrzymania aury tajemniczości i wyjątkowości obrazu.

Opis filmu jest wyjątkowo prosty: dwójka dzieci budzi się nocą i odkrywa, że z domu zniknął ich ojciec, a także wszystkie drzwi i okna. I jeśli chodzi o fabułę, to zasadniczo byłoby na tyle. Wszystko bowiem, co zobaczycie później na ekranie, można interpretować w różnoraki sposób. Po wyjściu z kina miałem kilka przemyśleń, po powrocie do domu uległy one całkowitej zmianie, a na chwilę obecną nadal zastanawiam się, co właściwie zobaczyłem. Nie zdradzę swojej interpretacji, ponieważ mógłbym w ten sposób zepsuć Wam zabawę.

Trudno oceniać „Skinamarink” w tradycyjnych kategoriach filmowych, ja odbieram ten obraz raczej jako coś w stylu eksperymentu filmowego. Będę z Wami szczery – podczas seansu nie bałem się nawet przez chwilę, czułem natomiast, że oglądam coś takiego na dużym ekranie po raz pierwszy w życiu i z tego też powodu zupełnie nie wiedziałem, czego oczekiwać. W ostatecznym rozrachunku byłem mocno rozczarowany – uważam, że film zrobiłby dużo większe wrażenie, gdyby jednak był „shortem”, rozciągnięcie tej historii aż do 100 minut działa na jego niekorzyść. Zaskakująca jest też forma – efekt ziarnistości ekranu, wielominutowe statyczne ujęcia, szumy i inne niezidentyfikowane szmery sprawiają, że podczas seansu czuć niepokój, tak jakby coś wdzierało nam się pod skórę. To jednak za mało, aby zachwycić.

Jeśli lubicie eksperymenty filmowe i kino grozy w najróżniejszej postaci, a słowo „dziwny” nie budzi w Was negatywnych skojarzeń, możecie śmiało sprawdzić film. W przeciwnym wypadku raczej sobie odpuśćcie. Taki to film – albo go pokochasz, albo znienawidzisz.

Wpis został opublikowany na Instagramie (@filmplaneta) w dniu 8 lutego 2023.