MĘŻCZYZNA IMIENIEM OTTO (A MAN CALLED OTTO), reż. Marc Forster, 2022

Tak to już jest, że gdy europejska adaptacja jakiejś powieści okazuje się być hitem, Amerykanie natychmiast chcą mieć jej własną wersję. Nie minęło zatem zbyt wiele czasu, a nominowany kilka lat temu do Oscara szwedzki komediodramat „Mężczyzna imieniem Ove” doczekał się swojego amerykańskiego odpowiednika. Bardzo bałem się tego seansu, a jak się okazuje, zupełnie niepotrzebnie. Amerykanie nie tylko nie zepsuli tej historii, a nawet zdołali nakręcić jej jeszcze lepszą wersję!
Obraz skupia się na postaci Otto Andersona (Hanks), mężczyzny, który po stracie żony nie widzi już w swym życiu żadnego celu. Otto jest gotów popełnić samobójstwo. Nie okaże się to jednak wcale takie łatwe, zwłaszcza gdy do jego życia wkroczy nowa sąsiadka, głośna i gadatliwa Marisol (Trevino)…
Jeśli kino ma podnosić na duchu, dawać nadzieję i pełnić rolę terapeutyczną, to Forster odrobił tę lekcję na piątkę z plusem. Można mieć do niego pretensje o to, że na siłę chce nas wzruszyć, można też złościć się na to, że niektóre sceny są tak słodkie, że podczas ich oglądania aż psują nam się zęby. Tyle tylko, że wychodząc z kina nie będziecie o tym wszystkim pamiętać, ponieważ film pozostawi Was z ważniejszymi przemyśleniami. Ten film przypomina o tym, że nawet w najgorszym życiowym momencie nie wszystko musi być już całkiem stracone. W życiu piękne są tylko chwile, cieszmy się z małych rzeczy – tak, to proste i mało odkrywcze, ale zbyt często zdajemy się o tym zapominać.
Wcielający się w główne role Tom Hanks oraz Mariana Trevino mają na ekranie niesamowitą chemię, każda ich wspólna scena zasługuje na uwagę. On idealnie sprawdza się w roli stetryczałego staruszka, ona z kolei wprowadza na ekran tyle samo energii, co do smutnego życia Otto. Nie sądziłem, że Ove będzie miał dla mnie kiedyś twarz Hanksa. Cóż, życie jest jak pudełko czekoladek… 😉 Zaskakujące, że obyło się bez nominacji do Złotych Globów, które mają przecież kategorie poświęcone komediom.
Film jest grany w kinach już od 27 stycznia – jeśli zatem chcecie go zobaczyć, pospieszcie się. Naprawdę warto!
Wpis został opublikowany na Instagramie (@filmplaneta) w dniu 6 lutego 2023.


