FABELMANOWIE (THE FABELMANS), reż. Steven Spielberg, 2022

Nikt nie potrafi tak opowiadać o artystach jak sami artyści. Kiedy zatem dowiedziałem się, że jeden z największych artystów świata zamierza stworzyć autobiograficzny film o swej miłości do kina wiedziałem, że będzie to dzieło wyjątkowe. Nie pomyliłem się.

„Fabelmanowie” to kronika życia okresu młodości Spielberga i zarazem najbardziej osobisty z jego dotychczasowych filmów. Reżyser dzieli się z widzami swoją historią na przykładzie postaci Sammy’ego. To ponadczasowe kino o dojrzewaniu, podążaniu za marzeniami, miłości do sztuki i poświęceniach, których ta miłość wymaga. Film doskonale łączy wątki biograficzne, dramatyczne i komediowe – mimo, że trwa aż 150 minut, podczas seansu nie da się tego odczuć.

„Fabelmanowie” wymykają się schematom i rezonują w różnych kontekstach – raz jest to poruszająca historia rozpadającej się rodziny, raz kino inicjacyjne o dorastaniu i wchodzeniu w dorosłość, a innym razem przepełniona easter eggami (Lynch!) opowieść o miłości do sztuki. Przede wszystkim jest to jednak hołd złożony wszystkim miłośnikom kina i jego twórcom, hołd złożony przez największego z nich. Po seansie aż chce się rzec – kochajmy artystów, kochajmy sztukę!

Jestem przekonany, że współczesne pokolenie młodych filmowców od teraz będzie utożsamiać się właśnie z postacią Sammy’ego, genialnie wykreowaną przez Gabriela LaBelle (z pewnością jeszcze nie raz usłyszymy o tym nazwisku). Ekran kradną jednak przede wszystkim Michelle Williams (tym razem tak cudownie neurotyczna) oraz Judd Hirsch, który pojawia się w filmie dosłownie na kilka chwil, a jednak udaje mu się w tym czasie wygłosić jedną z najpiękniejszych mów motywacyjnych w historii kina.

W jednej z pierwszych scen filmu mały Sammy dowiaduje się od matki, że „(…) film jest jak sen, o którym nie da się zapomnieć”. I właśnie takim filmem są „Fabelmanowie”, po seansie nie da się o nim zapomnieć.

Wpis został opublikowany na Instagramie (@filmplaneta) w dniu 29 grudnia 2022.