1899, sezon 1

Netflix bardzo lubi reklamować nowe produkcje nazwiskami znanych twórców. W przypadku recenzowanego dziś serialu niemal cała promocja koncentrowała się na jednym – to serial twórców „Dark”. Ten sposób promowania nowych filmów i seriali działał na mnie do czasu obejrzenia „Klubu Północnego”, który bardzo mnie rozczarował, a za który odpowiadał Mike Flanagan, twórca fenomenalnego „Nawiedzonego domu na wzgórzu”. Niestety, podobnie jest w przypadku „1899”, który pozostawia widza z poczuciem zmarnowanych ośmiu godzin.

Serial skupia się na losach podróżników „Kerberosa”, statku pasażerskiego podróżującego z Londynu do Nowego Jorku. W czasie rejsu kapitan statku odbiera sygnał z zaginionego przed 4 miesiącami parowca i wraz ze swą zaufaną załogą postanawia go sprawdzić. To, co zastaje na jego pokładzie, zamienia życie jego i pozostałych podróżników w prawdziwy koszmar.

Prawda, że brzmi jak pełnokrwisty horror? Dwa pierwsze odcinki potwierdzają tę teorię. Ba, przez chwilę pomyślałem sobie nawet, że jest lepiej niż w „Dark”! Niestety, to tylko złudzenia, ponieważ już chwilę później horror gładko przechodzi w abstrakcyjne sci-fi – spodziewajcie się zatem dziwnych gadżetów, niekończących się tajemnic i irracjonalnych wątków. Zasadniczo nie miałbym nawet nic przeciwko temu, jednakże rozwiązanie przedstawione w finałowym odcinku jest kpiną z widza i przekreśla niemal wszystkie wydarzenia z wcześniejszych siedmiu odcinków. Twórcy od samego początku mówią o historii rozpisanej na trzy sezony, a więc chyba wszyscy doskonale wiemy już, w którym kierunku to wszystko pójdzie, prawda? 😉

Nie będę oceniać tego, jak bardzo Baran bo Odar oraz Jantje Friese inspirowali się „Westworld”, „Matrixem” czy „Incepcją”, ale nie podoba mi się fakt, że postawili sobie za zadanie stworzenia tak zawikłanej fabularnie zagadki, że żaden z widzów nie jest w stanie jej rozwiązać samodzielnie. W okolicy 4. odcinka można poczuć się zmęczonym i znudzonym – nie pomoże nawet klimatyczny mrok i Maciek Musiał, który naprawdę dobrze radzi sobie na ekranie. Osobiście żałuję, że nie wysiadłem z tego statku już po 3. odcinku. Nie polecam.

Wpis został opublikowany na Instagramie (@filmplaneta) w dniu 8 grudnia 2022.