MATECZNIK, reż. Grzegorz Mołda, 2022

Nigdy nie zapomnę swojego pierwszego spotkania z Yorgosem Lanthimosem. Mowa rzecz jasna o spotkaniu w sensie metaforycznym i stricte artystycznym, tj. o seansie filmu „Kieł”. Poczułem wówczas w kinie zupełnie nowe emocje – dyskomfort połączony z ciekawością i jakąś dziwną fascynacją. Do „Kła” wracałem potem jeszcze wielokrotnie, a sam Lanthimos trafił na listę z nazwiskami najbardziej oryginalnych reżyserów. Tydzień temu dopisałem do niej kolejne nazwisko: Mołda. Bo choć „Matecznik” jest pełnometrażowym debiutem Grzegorza Mołdy, to jasno dowodzi, w którym kierunku chce podążać reżyser.
Film koncentruje się na losach Karola (Zieliński), który po warunkowym zwolnieniu z poprawczaka przebywa w tzw. „mieszkaniu treningowym”. W codziennym życiu Karol może liczyć jedynie na swą opiekunkę, Martę (Kryst). Relacja między nimi pogłębia się i stwarza szansę na coś więcej. Z czasem lekcje Marty stają się coraz bardziej niekonwencjonalne…
„Matecznik” to nieszablonowe i oryginalne kino, które nie pozostawi nikogo obojętnym. Mołda przygląda się procesom budowania relacji, wychowywania oraz nadopiekuńczości. I choć czerpie garściami z najlepszych (Haneke czy wspomniany już Lanthimos), to jednak tworzy autonomiczną opowieść, która wrzyna się pod skórę i zostaje z widzem jeszcze na długo po seansie. Warto wspomnieć, że to kino mikrobudżetowe – akcja ma miejsce we wnętrzu małego mieszkania i skupia się wyłącznie na postaciach Karola i Marty. W którymś momencie można pomyśleć, że ogląda się surrealistyczną sztukę teatralną. A w tej sztuce grają wybitni aktorzy – Zieliński i Kryst wykonali kawał dobrej roboty. To niesamowite, że uniesiona brew czy napięte mięśnie potrafią czasem wybrzmieć głośniej niż (niewypowiedziane) słowa.
Wąskie kadry doskonale rezonują z tym, co widzimy na ekranie i jeszcze bardziej pogłębiają poczucie klaustrofobii. Treść spina się zatem z formą, a wbrew pozorom to rzadkie. Takich twórców i takiego kina nam trzeba. Bardzo gorąco zachęcam Was do seansu „Matecznika”, po stokroć warto!
Wpis został opublikowany na Instagramie (@filmplaneta) w dniu 5 grudnia 2022.


