TRZY TYSIĄCE LAT TĘSKNOTY (THREE THOUSAND YEARS OF LONGING, reż. George Miller, 2022

Wybierając się na seans najnowszego filmu twórcy „Mad Maxa” totalnie nie wiedziałem, czego się spodziewać. Z kina wyszedłem nie tylko zadowolony (to była prawdziwa uczta dla oka i ducha!), ale przede wszystkim zaskoczony – bo przecież trudno umieścić ten film w jakichkolwiek ramach!

Bohaterką filmu jest dr Alithea (Swinton), badaczka starożytności, która pewnego dnia staje się posiadaczką lampy i… dżinna (Elba). Dżinn opowiada jej swą wieloletnią historię, a następnie obiecuje spełnić życzenia. Po tym spotkaniu nic nie będzie już takie samo!

Niech nazwisko reżysera Was nie zwiedzie – tu nie ma akcji, którą znacie z „Mad Maxa”. Jeśli jednak kochacie świat baśni i antycznych legend oraz lubicie dyskusje na temat różnic pomiędzy światem duchowym a materialnym, będziecie bardzo ukontentowani. Obraz porusza kwestie uniwersalne i niezmienne dla człowieczeństwa – rozprawia o miłości, tęsknocie, wolności i – wreszcie – samotności. Mnie najbardziej zaskoczył chyba moment, w którym uświadomiłem sobie, że oglądam… romans. I wcale nie mam tu na myśli tandetnego romansidła – powiedzieć, że jest oryginalnie, to nie powiedzieć nic! Zupełnie bezspoilerowo zdradzę, że zapewne największe kontrowersje wzbudzi w Was finał. Po wyjściu z kina na pewno będziecie mieć potrzebę, aby natychmiast go z kimś omówić (ps: służę pomocą).

Takiego duetu jak Swinton i Elba jeszcze w kinie nie widzieliście. Ona – magnetyczna i charyzmatyczna – znów przyciąga swą innością. On – mocno powściągliwy, cudownie tajemniczy – pokazuje na ekranie zupełnie nowe oblicze. Zderzenie ciała i ducha, faktów i mitów, nauki i metafizyki – czy z tego może wyjść coś więcej niż pogłębiająca się entropia? I na ile ważne jest to, co rozgrywa się tylko w naszych głowach?

Wpis został opublikowany na Instagramie (@filmplaneta) w dniu 7 września 2022.