BYZANTIUM, reż. Neil Jordan, 2012

Neil Jordan już kiedyś zmierzył się z motywem wampiryzmu. W słynnym Wywiadzie z wampirem zaprezentował widzom przywileje wynikające z bycia krwiopijcą. Główni bohaterowie, w których wcielali się Tom Cruise i Brad Pitt, wiedli życie pełne przygód i ciągłych emocji. Wierni fani Wywiadu z wampirem na pewno dopatrzą się elementów wspólnych pomiędzy tym filmem a Byzantium. Tym razem na pierwszym planie możemy oglądać dwie szalenie różne i bez wątpienia bardzo charyzmatyczne wampirzyce. Aż chce się rzec, „znowu wampiry”?. Tak, znowu, chociaż trzeba przyznać, że Jordan rzucił nowe światło na motyw wampiryzmu. Czy Byzantium wyszło to na dobre? O tym poniżej.

Dwie wampirzyce, seksowna Clara (Gemma Arterton) i skromna Eleanor (Saoirse Ronan), nie mogą zagrzać jednego miejsca na ziemi. Są ścigane przez tajemniczych mężczyzn, przez co wciąż muszą zmieniać miejsce swojego zamieszkania. Tym razem przyjdzie im trafić do nadmorskiego kurortu, gdzie zamieszkają w opuszczonym pensjonacie Byzantium. Ich wzajemne relacje oraz losy wynikające z poznania dwóch mężczyzn staną się okazją do zapoznania widzów z ich niecodzienną historią…

Clara i Eleanor są swymi przeciwieństwami. Ta pierwsza emanuje seksapilem i wykorzystując swój urok wabi mężczyzn (czyt. uprawia prostytucję w celu zarobienia pieniędzy na życie), natomiast ta druga to szara myszka, cicha i skromna dziewczyna, która najbardziej lubi przebywać w samotności. Z tego względu pomiędzy dziewczynami niejednokrotnie dochodzi do wielu konfliktów – niemal w każdej rozmowie nie mogą znaleźć wspólnego języka. Bez wątpienia można jednak dostrzec, że łączy je silna więź i historia, której – tak jak sobie przyrzekły – nie mogą nikomu zdradzić. W trakcie trwania filmu stopniowo poznajemy przeszłość obu wampirzyc i powoli wszystko zaczyna układać się w sensowną całość. Zapewnie niektórzy z widzów stwierdzą, że Jordan poszedł na łatwiznę wystawiając na pierwszy plan dwie tak różne bohaterki. Co ciekawe, różnice pomiędzy dziewczynami staną się jeszcze mniej zrozumiałe po przedstawieniu całej historii.

W filmach opowiadających o istotach nadprzyrodzonych, zazwyczaj to męscy bohaterowie posiadają specjalne zdolności. Tak było przecież choćby w Zmierzchu i Wilkołaku czy w tak popularnych serialach jak Pamiętniki wampirów lub Teen Wolf. W Byzantium pierwsze skrzypce grają jednak kobiety. Już po kilku pierwszych minutach filmu można jednak dostrzec, iż nie prezentują one stylu charakterystycznego dla przedstawicieli swego gatunku. Clara i Eleanor nie mają długich kłów, nie mordują bez opamiętania, mogą przemieszczać się za dnia i nie mają zdolności zauroczenia istot żywych. Charakterystyczne jest jednak to, że gdy czują/widzą krew, paznokcie na ich kciukach zamieniają się w małe scyzoryki, dzięki czemu z łatwością mogą się dobrać do człowieka i zatopić swe usta w jego żyłach. Ponadto, za przemianę w wampira odpowiadają nieznane siły magiczne panujące w jednym tajemniczym miejscu. Trzeba przyznać, że pod tym względem jest na pewno oryginalnie – zawsze to jakaś miła odmiana po filmach, które już mieliśmy okazję obejrzeć i w których do znudzenia wręcz występowały wampiry o takich samych cechach.

Pod względem technicznym film prezentuje się bardzo przyzwoicie. Mnie najbardziej spodobał się klimat nadmorskiego kurortu – zdjęcia wraz z posępną muzyką robią na dużym ekranie wrażenie. Mam natomiast nie lada problem w kwestii aktorstwa. Saoirse Ronan jest bez wątpienia dobrą aktorką, ale wciąż wciela się w bardzo podobne postaci. I o ile kupowałem ją w Pokucie czy w Nostalgii anioła, tak nie potrafię jej zaakceptować w Intruzie (gdzie według mnie zagrała koszmarnie!) czy właśnie w Byzantium. Bardzo chcę zobaczyć w niej wreszcie kobietę, a nie kruchą dziewczynkę. Na ekranie bryluje natomiast Gemma Arterton, która zagrała chyba najlepszą rolę w swojej karierze. Jest na zmianę drapieżna, kokietująca, czarująca i przede wszystkim ocieka emocjami. Po kiepskiej roli w Hansel i Gretel: łowcy czarownic postawiłem na niej krzyżyk, ale jak widać, zupełnie bezpodstawnie. Jeśli ktoś nie widzi sensu oglądania Byzantium, to właśnie gra aktorska Gemmy powinna go przekonać. Na uwagę zasługują też drugoplanowe role Sama Rileya oraz Jonny’ego Lee Millera.

Czy warto polecić Byzantium? Chyba tak, chociaż raczej nie jest to historia, która nas oczaruje lub do której będziemy chcieli wrócić. Poza tym momentami naprawdę się dłuży i można odczuć znudzenie. Może więc lepiej poczekać i obejrzeć film na dvd w domowym zaciszu? Decyzja należy do Was. Za seans dziękuję portalowi Gildia.pl (Gildia Filmu) oraz kinu Cinema City.