UCIEKINIER (MUD), reż. Jeff Nichols, 2012

Jak już wielokrotnie wspominałem, maj 2013 jest miesiącem wybitnie filmowym. Jeszcze nie tak dawno wszyscy zachwycali się Iron Manem 3 oraz Wielkim Gatsbym, a już teraz szalone tłumy pędzą do kin na Szybkich i wściekłych 6 i W ciemność. Star Trek. Pośród tych odbijającym się ogromnym echem tytułów wiele filmów zostaje pominiętych lub nawet niezauważonych, jak np. Stoker czy 28 pokoi hotelowych. Bardzo się boję, że podobnie będzie z Uciekinierem. A wręcz boję się podwójnie, bo to film absolutnie wyjątkowy, zachwycający, poruszający i oddziałujący na szalenie wielu płaszczyznach. Jeff Nichols po raz kolejny udowadnia, że ma w kinie sporo do powiedzenia. W bardzo dobrych, choć w Polsce raczej mało znanych Take Shelter i Shotgun Stories w profesjonalny sposób mierzy się z motywami schizofrenii i rodzinnych konfliktów. Uciekinier z kolei to swoistego-rodzaju miszmasz filmowy prowadzony na zasadach dramatu, z wzorowo przedstawionymi portretami psychologicznymi poszczególnych bohaterów. Jak dla mnie, perełka…

Ellis (Tye Sheridan) i Neckbone (Jacob Lofland) to dwaj nastoletni chłopcy, którzy zamieszkują wybrzeże rzeki Missisipi. Doskonale znają całą okolicę, stąd jako pierwsi dostrzegają na jednej z wysp obecność obcego człowieka. Intruzem okazuje się być niejaki Mud (Matthew McConaughey). Opowiada on im swoją historię i prosi o pomoc w skontaktowaniu go z ukochaną dziewczyną Juniper (Reese Witherspoon), która powinna przebywać w jednym z moteli w mieście. W zamian za nagrodę, jaką ma być pistolet, chłopcy zgadzają się mu pomóc. Wkrótce w miasteczku zjawiają się łowcy głów poszukujący Muda i Juniper…

Uciekinier zachwyca na wielu poziomach. Głównym bohaterem całego filmu jest Ellis – nastolatek, który pomimo życia w dosyć ciężkich warunkach, wierzy w ludzi i dobro świata. Na co dzień pomaga swemu niespełnionemu ojcu w sprzedaży ryb, w wolnych chwilach podobnie jak rówieśnicy ogląda się za dziewczynami i krąży po okolicy w poszukiwaniu przygód. W obliczu kryzysu w małżeństwie rodziców i związanego z tym ryzyka przeprowadzki z wybrzeża do miasta, postać obieżyświata Muda okazuje się być dla niego oderwaniem od codziennych problemów. W przeciwieństwie do swego kolegi Neckbone’a, od razu zgadza się pomóc obcemu mężczyźnie. Z dnia na dzień pomiędzy tymi dwoma bohaterami rodzi się niezależna od ich różnicy wieku przyjaźń. Mud staje się dla Ellisa kimś w rodzaju idola, to jemu zaczyna on podporządkowywać całe swoje życie, a nawet zaniedbywać codzienne obowiązki. Pełniące ostrzegającą funkcje słowa ojca „(…) nie ufaj miłości, udawaj, żeby nie dała ci w kość!” zdają się w tym momencie niewiele znaczyć. Szybko okazuje się jednak, jak dużo kryje się w nich prawdy. Bo oto Eliisowi przyjdzie się przekonać, że świat wcale nie jest idealny – ludzie kłamią, oszukują i wykorzystują innych. Zmierzenie się z tak brutalną prawdą okaże się dla niego wyjątkowo bolesne…

Uciekinier to nie tylko historia budowania tożsamości Ellisa. To także skan społeczeństwa zamieszkującego wybrzeże Missisipi. To ludzie hardzi, ciężko pracujący i doświadczeni przez los. Żyją w przeróżny sposób, najczęściej zarabiając pieniądze poprzez rybołówstwo. Znajdujące się niedaleko miasto jest dla nich synonimem odcięcia, innego życia. To dlatego Ellisowi i jego ojcu tak ciężko pogodzić się z myślą przeprowadzki do miasta. Poza obrazkiem przedstawiającym ludzi znad Misssisipi, Nichols rozprawia się też z takimi tematami jak samotność, porzucenie przez rodziców czy poczucie niespełnienia i ulatującego czasu. Wszystkie te motywy są przecież wciąż aktualne i obecne w życiu wielu ludzi. I mimo, że bohaterowie Uciekiniera nie mówią o nich wprost, nie chodzą na terapie i nie zażywają leków uspokajających, w czytelny sposób objawiają widzom swoje racje.

Pod względem technicznym film również prezentuje się bardzo dobrze. Każdy z widzów może w nim znaleźć coś dla siebie. Przede wszystkim to znakomity dramat, ale pojawia się też oryginalna historia nie do końca zdefiniowanego uczucia. Jest też wciągająca fabuła i kilka scen rodem z westernów lub filmów akcji. Wszystkie te sceny są idealnie dopełnione minimalistyczną muzyką Davida Wingo. W rolę Muda wciela się Matthew McConaughey, jeden z najbardziej rozpoznawalnych aktorów Hollywoodu. Cóż mogę rzec, w Uciekinierze naprawdę przekonuje. Po kiepskich i niewyrazistych rolach w Pokusie, Magic Mike’u czy Duchach moich byłych wreszcie może pokazać swój aktorski warsztat. Pojawia się też Reese Witherspoon, która wreszcie nie wciela się w rolę słodziutkiej i głupiutkiej blondynki, co bez wątpienia wychodzi na jej korzyść. Warto też zwrócić uwagę na drugoplanowych: Michaela Shannona (dotychczas pojawił się w każdym filmie Nicholsa), Raya McKinnona czy znaną szerszej publiczności z obu odsłon Amerian Horror Story Sarah Paulson. Moją największą uwagę zwrócił jednak odtwórca roli Ellisa – wróżę mu wielką karierę…

Bardzo polecam Wam Uciekiniera. Ten film to taka odskocznia od kasowych hollywoodzkich hitów. W dodatku ciekawie zagrana i z przesłaniem. Piękny hołd dla męskiej przyjaźni. Za seans dziękuję portalowi Gildia.pl (Gildia Filmu) oraz kinu Cinema City.