GLADIATOR II, reż. Ridley Scott, 2024

Ridley Scott powraca do Rzymu, by odświeżyć historię znaną z legendarnego „Gladiatora”. Od dnia premiery kinowej filmu minęły 2 tygodnie – po tym czasie wiemy już, że obraz będzie jednym z największych kasowych przebojów roku. Produkcja podzieliła widzów na dwa obozy, ja należę do grupy tych mniej zadowolonych. I choć zgadzam się, że skala widowiska robi wrażenie i czyni z filmu całkiem znośnego popcorniaka, to jednocześnie nie umiem przymknąć oka na liczne wady, w tym przede wszystkim na brak emocjonalnej głębi i nowatorskiego podejścia, które wyróżniały pierwszą część. Niestety, ale po raz kolejny (i z pewnością nie ostatni!) mamy do czynienia z odcinaniem kuponów od legendy pierwowzoru.

Film skupia się na dorosłej już postaci Lucjusza (#Mescal), który jako dziecko był świadkiem śmierci Maximusa z rąk swojego wuja Commodusa. Kiedy jego żona zostaje zabita podczas najazdu Rzymian, mężczyzna postanawia walczyć na arenie jako gladiator.

Największą wadą filmu jest fabuła, która powiela schematy znane z oryginału, brak w niej świeżości i oryginalności. Paul Mescal dwoi się i troi, aby wykrzesać ze swej postaci jak najwięcej, ale scenariusz nie daje mu na to wystarczającej przestrzeni. Podobnie wypada zresztą Pedro Pascal – niestety, ale postaci są tak płaskie, że ich historie nie angażują widzów w takim stopniu, w jakim byłoby to oczekiwane. Mówiąc wprost: brak w tym serducha. Z tego też powodu ekran kradnie Denzel Washington, którego postać jest dużo bardziej charyzmatyczna, przez co pasuje do tego narracyjnego chaosu.

Na poziomie technicznym obraz również prezentuje się nierówno. Co z tego, że otwierająca film sekwencja batalistyczna zachwyca, skoro chwilę później na ekranie widzimy wygenerowane w CGI zwierzęta, które zamiast podziwu budzą kpinę i konsternację? Ścieżka dźwiękowa autorstwa Gregsona-Williamsa nawiązuje do ikonicznego pierwowzoru, ale nie zostaje w uszach po seansie. Powiedzmy to sobie wprost – film nie dorównuje swojemu poprzednikowi.

No i taki to film – niby ogląda się go dobrze, a jednak masz poczucie, że to nie do końca TO. Całość pozostawia spore uczucie niedosytu, ode mnie 6/10.

Wpis został opublikowany na Instagramie (@filmplaneta) w dniu 27 listopada 2024.