SIMONA KOSSAK, reż. Adrian Panek, 2024

Gdybyście kilka miesięcy temu zapytali mnie o tytuł polskiego filmu, na który czekam najbardziej, wskazałbym właśnie ten. Postać Simony fascynowała mnie od dawna, a materiały źródłowe zaprezentowane w filmie dokumentalnym Natalii Korynckiej-Gruz z 2022 roku („Simona”, bardzo polecam, moją recenzję filmu znajdziecie tutaj) tylko utwierdziły mnie w przekonaniu o jej wielkości. Niestety, seans nie do końca spełnił moje oczekiwania. Bo choć obraz wyróżnia się wieloma zaletami, trudno nie zauważyć jego niewykorzystanego potencjału.

Film jest kolejną próbą przybliżenia postaci wybitnej polskiej biolożki i edukatorki, która całe swoje życie poświęciła zgłębianiu tajemnic natury. Produkcja skupia się na wycinku z jej życia – dekadzie pomiędzy obroną pracy magisterskiej a doktoratem. To właśnie wtedy Simona podjęła decyzje, które wpłynęły na całe jej życie.

To opowieść o wyłamaniu się z ram, o podążaniu własną ścieżką, ale także o bolesnych relacjach rodzinnych i poszukiwaniu akceptacji – w naturze, nie w ludziach. Jednocześnie film podkreśla przesłanie o jedności natury, gdzie las funkcjonuje niczym żywy organizm, w pełnej harmonii. Niestety, ograniczenia scenariusza sprawiają, że postać Simony została przedstawiona zbyt jednowymiarowo. Twórcy skupiają się na osobistych dylematach bohaterki, co nie oddaje w pełni jej spuścizny. Szkoda, że pominięto wiele kluczowych aspektów jej życia, jak chociażby słynne gawędy w Polskim Radiu czy fascynujące historie o zwierzętach, które kochała i wychowywała.

Najmocniejszym punktem filmu jest niezaprzeczalnie gra Sandry Drzymalskiej, która z imponującą precyzją oddaje złożoność charakteru Simony – od jej nieugiętej pasji i determinacji po czułość wobec natury oraz melancholię wynikającą z życiowej samotności i skomplikowanych relacji. Pozytywnie oceniam też warstwę audiowizualną – malownicze zdjęcia prezentują piękno i majestat Puszczy Białowieskiej, a nostalgiczne utwory pomagają budować nastrój. Co na minus? Chaotyczny montaż (wiele wątków urywa się bez puenty) oraz elementy realizmu magicznego, które zamiast wzbogacić opowieść, odebrały jej autentyczność.

To solidna, ale nie wybitna produkcja, 6/10.

Wpis został opublikowany na Instagramie (@filmplaneta) w dniu 26 listopada 2024.