PRAWDZIWY BÓL (REAL PAIN), reż. Jesse Eisenberg, 2024

Ciekawy przypadek z tym „Prawdziwym bólem” – osadzenie akcji w Polsce sprawiło, że każdy z nas słyszał o tym filmie już na wiele tygodni przed premierą, a kiedy obraz wszedł do kin, nawet widzowie, którzy na co dzień nie oglądają tego typu produkcji, od razu pognali na seans. Wielka w tym zasługa sprawnej kampanii reklamowej, w której film był przedstawiany jako list miłosny Eisenberga do Polski (aktor dostał już PESEL, a teraz czeka na kolejne dokumenty potwierdzające jego związek z Polską), a także jako kino, które zgrabnie rozprawia się z trudną tematyką Holocaustu. To ciekawe, bo film nie jest ani o jednym, ani o drugim – i pewnie dlatego widzowie wychodzą z kin rozczarowani. Tymczasem ja, wielki fan kina niezależnego, mogę śmiało rzec: o takim indie movie zrealizowanym w Polsce marzyłem od dawna!
David (#Eisenberg) i Benji (#Culkin) to kuzyni, którzy w celu uczczenia pamięci po ukochanej babci, decydują się na wspólną podróż do Polski. Podczas wycieczki, odkrywają nie tylko nieznane dotąd miejsca oraz fakty z historii ich rodziny, ale próbują też odbudować trudną i pełną napięć relację.
No właśnie, „Prawdziwy ból” to przede wszystkim kino o trudnych, międzyludzkich relacjach. To wciśnięty w schemat kina drogi komediodramat, w którym bohaterowie próbują rozprawić się z własnymi traumami i odzyskać więź, która niegdyś ich łączyła. To film skromny i prosty pod względem fabularnym, komizm bazuje na różnicach charakterologicznych bohaterów (podczas gdy David jest chodzącą neurozą, rodem z filmów Allena, Benji przypomina nieco ugrzecznioną wersję Romana Roya, w którego Culkin wcielał się w znakomitej „Sukcesji”), a pierwiastek dramatyczny jest skondensowany w taki sposób, że tylko niektórzy odczują jego wagę (i nic z w tym złego, każdy jest przecież sumą własnych traum i doświadczeń).
Żałuję, że film nie trwał nieco dłużej, bo to pozwoliłoby nam jeszcze lepiej poznać bohaterów. Na propsie pocztówkowa Polska i Culkin, który zagrał tak, że chcę, aby otrzymał za to worek nagród. Największą siłą filmu jest jego subtelność i poruszająca puenta: Twój ból wcale nie jest lepszy niż mój. Bo nie jest. 7,5/10.
Wpis został opublikowany na Instagramie (@filmplaneta) w dniu 24 listopada 2024.


