POD WULKANEM, reż. Damian Kocur, 2024

Nie wyobrażam sobie, aby nie obejrzeć w kinie filmu, który ma nas reprezentować na arenie międzynarodowej w walce o Oscara. Muszę Wam się jednak przyznać, że w przypadku „Pod wulkanem” nie było to takie łatwe – znalezienie popołudniowego seansu w którymś z pobliskich kin graniczyło z cudem. Nie jestem w stanie pojąć, kto tutaj zawinił (wygląda to trochę tak, jakby data kinowej premiery filmu zmieniła się w ostatniej chwili, przez co trudno było „upchnąć” dodatkowe seanse do już zaplanowanych repertuarów), ale też jako polski widz nie godzę się na coś takiego. Dodam, że mieszkam w Warszawie – domyślam się zatem, że mieszkańcy mniejszych miast pomimo szczerych chęci nie mieli szans, aby ten film obejrzeć.
Rodzina Kowalenków spędza beztroskie chwile na Teneryfie. Podczas ostatniego dnia wakacji nieoczekiwanie dowiadują się, że z powodu wybuchu wojny nie będą mogli wrócić do rodzinnego Kijowa. W jednej chwili z turystów stają się uchodźcami.
Film budzi ogromne emocje z niezrozumiałych dla mnie powodów (Polska dla Polaków, ziemia dla ziemniaków!), w tej krótkiej recenzji postaram się jednak skupić wyłącznie na jego walorach artystycznych. Fakt, iż w filmie ani raz nie pada słowo „wojna” jest znamienny – Kocura dużo bardziej interesują nowe okoliczności życia jego bohaterów. To kino o tym, że pomimo wybuchu wojny świat się nie zatrzymał, a to prowokuje do pytań. Czy wypada być turystą, gdy na twój kraj spadają kolejne rakiety? Czy komunikacja pomiędzy obywatelami dwóch krajów w stanie wojny jest możliwa? I dlaczego jedni uchodźcy są traktowani lepiej od innych? To tylko nieliczne z pytań, na które nie ma prostych odpowiedzi.
I choć „Pod wulkanem” jest utkane z absolutnie wybitnych momentów, to w ogólnym rozrachunku jednak rozczarowuje. Szczątkowa fabuła w zestawieniu z surową formą (brak ścieżki dźwiękowej, niezrozumiały montaż) daje film, który dla większości widzów okaże się nużący i odpychający. To kino tak bardzo autorskie, że nie ma szans przebić się do masowego widza. A szkoda, bo potencjał był ogromny.
Ode mnie 6,5/10. Choćbyście chcieli, to już go nie obejrzycie 🙁
Wpis został opublikowany na Instagramie (@filmplaneta) w dniu 31 października 2024.


