O CZYM WIE MARIELLE (WAS MARIELLE WEIß), reż. Frédéric Hambalek, 2025

A co, gdyby ktoś Ci bliski nagle zaczął widzieć i słyszeć wszystko, co robisz? Każde drobne kłamstwo, przemilczenie, chwilę słabości i sytuację, o której zdecydowanie wolałbyś nie opowiadać? Na takim prostym, ale bardzo wdzięcznym pomyśle Frédéric Hambalek buduje fabułę swego nowego filmu.

MARIELLE NAGLE ZACZYNA WIEDZIEĆ ZDECYDOWANIE ZA DUŻO
Po incydencie w szkole nastoletnia Marielle zyskuje niezwykłą zdolność: zaczyna widzieć i słyszeć wszystko, co robią jej rodzice – nawet gdy znajdują się wiele kilometrów od niej. Dla Julii i Tobiasa oznacza to jedno: wszystkie drobne kłamstwa, sekrety i przemilczenia przestają być bezpieczne. A pozornie szczęśliwa rodzina szybko zaczyna odsłaniać swoje pęknięcia…

WSZYSCY TROCHĘ KŁAMIEMY
„O czym wie Marielle” tylko pozornie jest filmem o telepatii – tak naprawdę opowiada o wersjach samych siebie, które tworzymy na użytek innych. Koloryzujemy sukcesy, ukrywamy porażki, przemilczamy niewygodne fakty i chcemy wierzyć, że jesteśmy dokładnie takimi ludźmi, za jakich mają nas inni. Marielle staje się więc nie tyle telepatką, ile bezlitosnym wykrywaczem codziennych półprawd i hipokryzji.

NAJGORSZE ZACZYNA SIĘ, GDY KTOŚ ZDEJMUJE NAM MASKĘ
Hambalek świetnie wykorzystuje ten pomysł do satyry na pozornie poukładane życie klasy średniej, ale również na niedoskonałość dorosłych i wyidealizowany obraz rodziców. Im więcej Marielle odkrywa, tym bardziej Julia i Tobias próbują odzyskać kontrolę nad tym, jak widzi ich córka. I właśnie wtedy rodzinny kryzys zamienia się w coraz bardziej absurdalną komedię.

ALE CZY NAPRAWDĘ CHCIELIBYŚMY WIEDZIEĆ O SOBIE WSZYSTKO?
Hambalek nie poprzestaje na banalnym „kłamstwo jest złe”, lecz zderza szczerość z prawem do prywatności. Bo czy związek, przyjaźń albo rodzina rzeczywiście byłyby lepsze, gdyby nie istniały w nich żadne sekrety, przemilczenia ani myśli zachowane tylko dla siebie? „O czym wie Marielle” przewrotnie sugeruje, że czasami problemem nie jest to, jak mało wiemy o najbliższych, ale to, co stałoby się, gdybyśmy wiedzieli za dużo.

PROSTY POMYSŁ, KTÓRY MÓWI ZASKAKUJĄCO DUŻO
„O czym wie Marielle” to błyskotliwa, podszyta absurdem satyra, która z prostego konceptu wyciąga zaskakująco dużo pytań o szczerość, prywatność i nasze codzienne maski. Nie wszystkie rozwija równie mocno, ale robi to z humorem i bez nachalnego moralizowania. A po seansie można zacząć się zastanawiać, czy naprawdę chcielibyśmy wiedzieć o swoich bliskich wszystko. Ode mnie 7/10, film można oglądać od dziś w polskich kinach, polecam.